poniedziałek, 23 listopada 2009

Bananowanie, czyli gęstość prawdopodobieństwa

Warunki funkcjonowania gospodarki są już inne. Przed kryzysem wszystkim wydawało się, że uchroni ich, skala bananowania;-) w gospodarkach rozwiniętych, ale to tylko doprowadziło do niesamowitego znacznego wzrostu długu publicznego.

A tutaj można poczytać tzw optymistyczną aproksymację długu;-)

Dług może być zmniejszony albo poprzez wzrost opodatkowania, albo poprzez podatek inflacyjny. - Myśl, myśl, myśl - pogania mnie Sołtys - ale co tutaj wymyśleć, kiedy król jest nagi. Można jedynie budować scenariusze na bazie zmiksowania aparatem matematycznym trzech zmiennych, zadłużenia państwowego, zadłużenia gospodarstw domowych i firm oraz ceny złota. To oszacowanie pozwala nie tyle przewidzieć co się stanie, ile wyspekulować, który z założonych scenariuszy ma większe prawdopodobieństwo się ziścić. Można by rzec, że prawdopodobieństwo grupy pesymistycznych scenariuszy zagęszcza się lub nieco blednie;-) Czy giełda oderwie się w dół od cen złota? Umowne granice nakreślone przeze mnie są zupełnie subiektywne i mogą być dowolnie przesuwane i modyfikowane, co samej idei nijak nie zmienia.
  • kryzys łagodny DJ wyceniany na 3-5oz Au, przy poziomie DJ=10ty$, złoto kosztuje powyżej 5ty$
  • kryzys jak w latach 30-tych DJ wyceniany na 0.7-1.5oz Au, przy poziomie DJ=10ty$, złoto kosztuje powyżej 6.5ty$
  • ogromny kryzys systemowy DJ wyceniany na 0.1-0.5oz Au, przy poziomie DJ=10ty$, złoto kosztuje powyżej 20ty$
Im szybciej wzrasta cena złota, tym bardziej gęstnieje prawdopodobieństwo, iż właśnie los przechodzi od jednego kapelusza do drugiego z coraz to czarniejszymi scenariuszami, aby coś nam z niego wyciągnąć. W perspektywie roku, dwóch grozi nam wzrost inflacji, ale podejrzewam, że stopy procentowe będą na siłę trzymane na realnym ujemnym poziomie, co automagicznie dopompuje złoto i inne metale. Z kolei istotne zmniejszenie rozwoju gospodarczego będzie spowodowane ograniczeniem konsumpcji Amerykanów. Słaby dolar podroży import surowców i wywinduje koszty życia tak, iż można będzie mówić o przemijaniu amerykańskiego stylu życia. Odbudowa oszczędności i bezpieczeństwa finansowego zawsze bierze górę nad nawet najlepiej stymulowanym w kryzysie wydatkom.;-). Wieszczą już nawet o tym literaci. Amerykanie w swojej masie nie dopuszczają do siebie myśli, że biorą udział w gigantycznym oszustwie, bo rząd federalny tworzy teraz piramidę Ponziego. Powoli jednak co do niektórych dociera, jak takie piramidy się kończą. A co Polacy zrobią z własną piramidą, mając okazję popatrzeć z oddali jak ten mechanizm działa?

W USA, które nadal mają klucz do normalności, mamy kilka nawzajem sprzecznych tendencji:
  • banksterskie pompowanie dolara
  • rosnąca, średnio co miesiąc o ok miliona, liczba osób pozbawiana prawa do zasiłku
  • spadek poparcia dla Obamy
W pewnym momencie któraś ze stron nie wytrzyma i albo bankierska okupacja USA ujawni się z cała pełnią, albo też ludzie wyjdą na ulicę. W końcu od Tea Party do Colt Party nie jest aż tak daleko;-) Jak zwykł mawiać Stirlitz wracający z włóczęgi nad Bajkałem, nic tak nie wzmacnia patriotyzmu jak wspólnota plemienna, a przynajmniej jej elementy - wspólne protesty, wspólne pałowania z nagonką, nielegalne pędzenie bimbru i wspólne jego spożywanie;-). Nikt specjalnie nie wierzy w koniec kryzysu, skoro do wybrzeży światowej gospodarki zbliżają się co najmniej dwie rozpoznane fale tsunami.

PS. Wg prognozy Societe Generale i (podobno) oszacowania Goldman Sachs International równowagę pieniężną w USA zapewniła by cena złota na poziomie 6200-6600dolarów za uncję.
© zezorro'09 dodajdo.com

niedziela, 22 listopada 2009

Piskorski nie pojedzie


Paweł Piskorski po spacyfikowaniu rebelii w SD na ostatnim zjeździe i wywaleniu rokoszan trzyma się mocno. Co prawda wczoraj przybyła ogromna większość wzburzonych delegatów na zwołany w trybie nadzwyczajnym zjazd i przy jednym głosie przeciwnym podobno go odwołała, ale zezowaty wam mówi że to bajki. Panowie zjechali się na prywatną imprezę, a Piskorczak wszystkich znowu trzyma ostro za twarz. Melduję o tym kabaretowym incydencie w mało znaczącej partii, bo odegra ważną rolę w przyszłorocznych wyborach. Mój kandydat wygląda coraz lepiej :)

Tymczasem alarmuje wyborcza
Konflikt w Stronnictwie Demokratycznym trwa od połowy października, gdy rada naczelna partii zapowiedziała, że dość ma rządów Piskorskiego. "Starzy" działacze zarzucili mu niedemokratyczny styl i apodyktyczne sprawowanie władzy. Również wtedy zapowiedzieli zwołanie nadzwyczajnego kongresu na 21 listopada, by go odwołać. - Przyjechaliśmy do siedziby partii na Chmielną, ale nas nie wpuszczono - mówi Adam Zyzman, działacz SD, oponent Piskorskiego. - Dlatego obradowaliśmy w jednym z warszawskich hoteli.

Tam 75 działaczy zagłosowało za odwołaniem Pawła Piskorskiego, jeden był przeciw. Na czele SD stanął tymczasowo szef rady naczelnej Krzysztof Góralczyk.- W poniedziałek złożymy w sądzie wniosek o zmiany - dodaje Zyzman.
Po obradach kongresu zebrała się jeszcze rada naczelna, która podjęła decyzje o odwołaniu też niektórych członków zarządu SD związanych z Piskorskim.

Paweł Piskorski i jego ludzie od początku nie uznają działań "starych" działaczy, którzy twierdzą, że odzyskali partię. Piskorski zarzuca, że ich działania są niezgodne ze statutem partii i nieprawne. Wytyka, że chcą mieć SD na prywatność, a majątku bronią przed sprzedażą, bo chcą się na nim uwłaszczyć. W rozmowie z wyborcza.pl nazywa ich oligarchami: - To część starych działaczy. Część, podkreślam, bo część jest po mojej stronie. To ci, którzy przyzwyczajeni byli, że pieniądze rozdawane były między działaczy, że nikt ich nie rusza z ich budynków. I że nie jest to prawdziwa partia polityczna, tylko takie kółko wzajemnej adoracji - mówił nam w październiku.

Piskorski złożył nowe władze po ostatnim kongresie do rejestru i dostał prośbę o uzupełnienie. Do czasu wpisu tańce Zyzmana być może są prawidłowe, być może nie są. Na zezowate oczy Piskorski odbył ostatni kongres legalnie, nowe władze są prawidłowo wybrane, więc wczorajszy rokosz nic nie da. Odmowa przyjęcia wniosku Zyzmana z protestem do wpisu Piskorskiego daje pewną tego zapowiedź. Zyzman nie jest stroną i nie może reprezentować partii. Tak twierdzi KRS, więc Zyzman też nie mógł zwołać wczorajszego kongresu, a nadzwyczajne uchwały trafią do kosza. Tak się stanie, bo stać się musi. Trudno. Piskorczak trzyma mocno.

© zezorro'09 dodajdo.com

sobota, 21 listopada 2009

Globalne ocipienie 2. Kopenhaga



Napisał Cosmic

Skoro nie tylko o ekonomii na tym blogu to tu link do być może przełomowego wydarzenia w obszarze "globalnego ocieplenia" Szczyt w Kopenhadze już wkrótce a najwyraźniej nie wszystkim zależy na globalnym podatku od oddychania (CO2).

W skrócie to wiele e-mailii zostało upublicznionych, były one autorstwa naukowców zajmujących się badaniem klimatu. Jasno z nich wynika, że nie ma zgodności co do ocieplania się klimatu ani roli CO2.

TU artykul w brytyjski guardianie
http://www.guardian.co.uk/environment/2009/nov/...

A tu znajdziecie linki do e-mailii:
http://thepiratebay.org/torrent/5171206 (sieć bittorrent)
lub bezpośrednio:
http://www.megaupload.com/?d=003LKN94

ALE

Powstaja 2 pytania, bo rewelacji te e-maile raczej nie przynosza.
1. Czy to nie jest takie kukulcze jajo podrzucone aby zamknac usta sceptykom?
2. Czy nie wyglada to podobnie do sprawy niejakiego pana Moshe?

Milego weekendu


A tu jest kopia listy płac University of East Anglia's Climatic Research Unit (CRU), z której zjumano dane. Poczytaj i pomyśl. Globalne ocipienie, przecież polski glacjolog o tym pisał :)


Climatic Research Unit pdj grant since1990 -

© zezorro'09 dodajdo.com