-
Hans, w ślad za Schumacherem i Makrelą się na nartach potrzaskał i nie widzi oczywistego, a mianowicie że te cuda z centralną bańkowością to jest taki teatrzyk dla ubogich. Nie pomoże Żanet Jeleń, kiedy musi spłowieć zieleń. Centralna bańkowość to piramida finansowa jest, po prostu, za ocenanem toto Ponzi scheme się nazywa. A każda piramidka musi się skończyć, co wie Madoff, Benek, jego następczyni Jeleń i prawdziwy szef FED, Stanley Fischer.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inflacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inflacja. Pokaż wszystkie posty
piątek, 10 stycznia 2014
wtorek, 22 marca 2011
Fed i inflacja
Ron Paul
Infowars.com
W ubiegłym tygodniu komisja Kongresu USA, której przewodniczę, przeprowadziła przesłuchania w sprawie polityki pieniężnej i wzrostu cen. Biorąc pod uwagę ceny żywności, paliw i ubrań - znacząco rosną koszty utrzymania. Prawdziwa inflacja jest definiowana jako wzrost podaży pieniądza. Jeśli wszystkie inne czynniki pozostają na nie zmienionym poziomie to wzrost podaży pieniądza prowadzi do wzrostu cen. W historii niszczące skutki inflacji zrujnowały społeczeństwa od Cesarstwa Rzymskiego do Republiki Weimarskiej i współcześnie Zimbabwe.Winę za ostatnią falę podwyżek cen ponosi program ekspansji kredytowej Rezerwy Federalnej z ostatnich trzech lat. Obecny program, znany jako QE2, polega na skupie 900 miliardów dolarów długu Skarbu USA w okresie 8 miesięcy. Każdego miesiąca około 110 miliardów dolarów nowo utworzonych pieniędzy zalewa rynki surowców.
W ciągu ostatniego roku cena bawełny wzrosła o ponad 170%, oleju o 40%, a wiele innych kategorii produktów żywnościowych notuje dwucyfrowy wzrost cen. Oznacza to, że żywność, odzież i benzyna będą w nadchodzącym roku coraz droższe. Amerykańskie rodziny, z których wiele już teraz żyje od wypłaty do wypłaty, w coraz większym stopniu z powodu wyższych cen będą zmuszone do podejmowania nie chcianych kompromisów: kupowania mielonej wołowiny zamiast steków, wody pitnej zamiast mleka, wybierania warzyw w puszkach zamiast świeżych, w celu zapewnienia na stole żywności i zapłacenia jednocześnie rachunku za ogrzewanie. Oszczędzanie jest dobrą rzeczą, ale tylko wtedy, kiedy wynika z wyboru, a nie gdy jest narzucone obywatelom przez rujnującą politykę monetarną Fedu.
Podczas gdy Fed emituje kredyt, aby zapewnić wzrost na rynkach akcji, twierdzi jednocześnie, że nie ponosi odpowiedzialności za wzrost cen żywności i surowców. Większość ekonomistów nie potrafi zrozumieć, że inflacja jest u swych podstaw zjawiskiem wynikającym z polityki pieniężnej. Mogą istnieć również inne czynniki, które przyczyniają się do wzrostu cen, takie jak głód, powodzie, czy zamieszki na świecie, ale skutki te są przemijające. Konsekwentne powoływanie się tylko na te czynniki i nie uznawanie wpływu polityki pieniężnej na wzrost cen jest wykrętem.
Niewybieralni decydenci z Fedu są jednocześnie ostatnimi, którzy odczują skutki inflacji. W rzeczywistości - korzystają z niej, podobnie jak rząd jako całość. Ci, którzy w pierwszej kolejności otrzymują te nowo wytworzone pieniądze, czyli pracownicy administracji, podwykonawcy i bankierzy, są w stanie ich użyć jeszcze przed wystąpieniem wzrostu cen, natomiast ci znajdujący się niżej w tej drabinie, cierpią z powodu wzrostu cen zanim zobaczą jakąkolwiek podwyżkę płac. Przez ciągłe zmniejszanie siły nabywczej dolara polityka pieniężna Fedu karze oszczędzających. Jaki bowiem jest sens odkładać szybko tracące na wartości dolary?
Niestety, ci decydenci, którzy mają najwięcej władzy nad gospodarką są jednocześnie ostatnimi do zrozumienia rezultatów swej polityki. Przewodniczący Bernanke i inni członkowie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku w połowie 2008 roku byli przekonani, że gospodarka się odbije i będzie rosnąć przez rok 2009, choć dla wielu obserwatorów jasne było, że znajdujemy się w samym środku głębokiego kryzysu gospodarczego. Greenspan również był znany z bagatelizowania znaczenia rosnącej bańki na rynku mieszkaniowym, dokładnie w czasie kiedy osiągała ona apogeum. Jest niemożliwym, nawet dla błyskotliwych umysłów w Fed, osiągnięcie głębi wiedzy niezbędnej do centralnego planowania gospodarczego bez ostatecznego doprowadzenia kraju do ruiny gospodarczej. Członkowie naszej podkomisji zgłębili dokładnie te kwestie i wyjaśnili to zjawisko w logicznych i prostych terminach. Społeczeństwo amerykańskie w coraz większym stopniu rozumie co dzieje się z jego pieniędzmi. Mam nadzieję, że Fed słucha.
http://www.infowars.com/fed-and-inflation/
Tłumaczenie: davidoski
http://bankowaokupacja.blogspot.com/2011/03/fed-i-inflacja
sobota, 6 listopada 2010
niedziela, 27 września 2009
Kupuj akcje kopalni złota i linii lotniczych, Faber dixit
W uzupełnieniu swoich wcześniejszych przepowiedni Faber powtarza, że dolar jest bezwartościowy, a pompiarz Benek doprowadzi do hiperinflacji. W jednej z wypowiedzi, przytaczanych tu przez zezowatego jest nawet obrazowa mowa, że Benek (a z nim reszta świata) będzie drukował, jakby jutro nie istniało.
W tych okolicznościach przyrody, skoro giełdy idą do góry, Faber twierdzi, że będą iść dalej, a jeśli nawet nie, to inwestycja w akcje jest dobrym zabezpieczeniem przed inflacyjnym spadkiem wartości. Dolar jest śmieciem, a kupowanie obligacji, gdy Stany czekają lata niskich, a praktycznie realnie ujemnych stóp procentowych, jest kiepską inwestycją. Giełda zatem, jako hedge na tę inflację, powinna być dobrym rozwiązaniem.
Wszystko ładnie i pięknie, tylko jakoś tak zezowaty z przekąsem zauważa, że jak tylko Faber zapowiedział odbicie dolara (ostatnio, pisałem o tym) oraz korektę na giełdzie, to lolar się zwalił, a giełdy poszły jeszcze w górę. Tyle na temat prognoz krótkoterminowych Fabera.
Co do hiperinflacji, to polecam Faberowi studiowanie zezowatego, bo najwyraźniej nie wie, że Stany są obecnie w strukturalnej deflacji, to znaczy więcej kredytu jest umarzane (spłacane/spisywane na straty), niż tworzone. Skąd to wiadomo? Z ostatnich studiów kreacji pieniądza. Agregaty pieniężne Benka są ujemne, M2 się zwija, skąd Faber wyczaruje hiperinflację, nie wiadomo. Benek w każdym razie, przez najbliższe kilka lat, zanim nie zbankrutuje Stanów do reszty, hiperinflacji nie wydrukuje, bo M2 musiałoby w sposób niekontrolowany wzrastać, a na razie spada. Zezowaty doda jeszcze, że będzie spadać, dopóki Benek nie wynajdzie kolejnej spekulacyjnej hiperbańki, która pozwoli napełnić oklapnięty kredytowy balon. Zajmie to co najmniej kilka lat. Do tego czasu o antyinflacyjnym zabezpieczeniu w akcjach można spokojnie zapomnieć. Tyle o prognozach długoterminowych.
Reasumując, można kontrariańsko zaryzykować, że właśnie powinna zacząć się korekta, która szczególnie mocno dotknie amerykańskie linie lotnicze ;) Pasuje to w końcu do scenariusza ratunkowego długich obligacji, bo wiadomo, giełda w dół - obligacje w górę. Kończą się środki na qe (czytaj pokątne zakupy obligacji przez Benka), więc skądś środki na nowe, słoniowe emisje długu USA muszą się znaleźć. Banki centralne Chin i Japonii jakby coraz mniej chętne. Co zrobi Benek? Być może wydrukuje brakujące zera, a być może mała załamka na NYSE pozbawi go kłopotu. Jedno jest pewne. Ostatnim bastionem obrony będą obligacje 10Y+, na których stoi cała piramida FHA, MBS, Fanny+Freddie etc. Kiedy wzrosną procenty na długich obligacjach, załamie się piętrowa konstrukcja, a do tego Benito nie może dopuścić.
W tych okolicznościach przyrody, skoro giełdy idą do góry, Faber twierdzi, że będą iść dalej, a jeśli nawet nie, to inwestycja w akcje jest dobrym zabezpieczeniem przed inflacyjnym spadkiem wartości. Dolar jest śmieciem, a kupowanie obligacji, gdy Stany czekają lata niskich, a praktycznie realnie ujemnych stóp procentowych, jest kiepską inwestycją. Giełda zatem, jako hedge na tę inflację, powinna być dobrym rozwiązaniem.
Wszystko ładnie i pięknie, tylko jakoś tak zezowaty z przekąsem zauważa, że jak tylko Faber zapowiedział odbicie dolara (ostatnio, pisałem o tym) oraz korektę na giełdzie, to lolar się zwalił, a giełdy poszły jeszcze w górę. Tyle na temat prognoz krótkoterminowych Fabera.
Co do hiperinflacji, to polecam Faberowi studiowanie zezowatego, bo najwyraźniej nie wie, że Stany są obecnie w strukturalnej deflacji, to znaczy więcej kredytu jest umarzane (spłacane/spisywane na straty), niż tworzone. Skąd to wiadomo? Z ostatnich studiów kreacji pieniądza. Agregaty pieniężne Benka są ujemne, M2 się zwija, skąd Faber wyczaruje hiperinflację, nie wiadomo. Benek w każdym razie, przez najbliższe kilka lat, zanim nie zbankrutuje Stanów do reszty, hiperinflacji nie wydrukuje, bo M2 musiałoby w sposób niekontrolowany wzrastać, a na razie spada. Zezowaty doda jeszcze, że będzie spadać, dopóki Benek nie wynajdzie kolejnej spekulacyjnej hiperbańki, która pozwoli napełnić oklapnięty kredytowy balon. Zajmie to co najmniej kilka lat. Do tego czasu o antyinflacyjnym zabezpieczeniu w akcjach można spokojnie zapomnieć. Tyle o prognozach długoterminowych.
Reasumując, można kontrariańsko zaryzykować, że właśnie powinna zacząć się korekta, która szczególnie mocno dotknie amerykańskie linie lotnicze ;) Pasuje to w końcu do scenariusza ratunkowego długich obligacji, bo wiadomo, giełda w dół - obligacje w górę. Kończą się środki na qe (czytaj pokątne zakupy obligacji przez Benka), więc skądś środki na nowe, słoniowe emisje długu USA muszą się znaleźć. Banki centralne Chin i Japonii jakby coraz mniej chętne. Co zrobi Benek? Być może wydrukuje brakujące zera, a być może mała załamka na NYSE pozbawi go kłopotu. Jedno jest pewne. Ostatnim bastionem obrony będą obligacje 10Y+, na których stoi cała piramida FHA, MBS, Fanny+Freddie etc. Kiedy wzrosną procenty na długich obligacjach, załamie się piętrowa konstrukcja, a do tego Benito nie może dopuścić.
czwartek, 26 marca 2009
Skrzypek na dachu NBP jest w porzo
JurekE | 2009-03-26 8:09 | IP: 82.177.168.*
1) w najnowszym wydawanym przez NBP cyklicznym ,,Raporcie o inflacji” na str. 91-95 możemy przeczytać wyniki głosowań w RPP od 24 IX 2008 roku do 23 I 2009
http://www.nbp.pl/Publikacje/o_polityce_pienieznej/raport_o_inflacji/raport_luty2009.pdf
2) 26 XI 2008 głosowany był zarówno wniosek o obniżkę stóp o 50 punktów bazowych jak również wniosek o 25 punktów bazowych
Silniejsza obniżka (o 50 punktów bazowych ) stóp jest uzasadniona wówczas gdy np. ryzyko wyhamowanie tempa wzrostu PKB jest duże
a słabsza obniżka (o 25 punktów bazowych) gdy ryzyko spowolnienia wzrostu PKB nie jest raczej znaczne.
Za obniżką stóp o 50 punktów bazowych głosowali wówczas tylko prezes Skrzypek (!) i Mirosław Pietrewicz
Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że racje mieli ci którzy wówczas głosowali za większą obniżką (Skrzypek, Pietrewicz) a nie reszta RPP
3) Czyli co ? niedoceniany ,,specjalista od betonu sprężonego” (jak go złośliwie określali ludzie z PO) miał racje a nie grupa ,,specjalistów z dziedziny polityki pieniężnej znających dorobek literatury naukowej” ! (Noga, Filar, Wojtyna itd.)
4) Nie mówię tego, by kwestionować potrzebę wiedzy naukowej. Mówię to po to, żeby powiedzieć, że prezes NBP nie ma być KUJONEM ale ma być człowiekiem, którego cechuje mądrość ! i pokora (w tym wypadku skłaniająca do ELASTYCZNOŚCI)
5) Co więcej 24 IX 2008 Skrzypek i czterech innych członków RPP nie poparli wniosku o podwyżkę stóp (która to podwyżka jak pokazuje dzisiejsza sytuacja w zakresie PKB i inflacji) nie byłaby potrzebna
Kto trafnie ocenił, że podwyżka ta w IX 2008 nie byłaby potrzebna ? prof. zw. dr. hab. Andrzej Wojtyna (który jest uważany za teoretycznego guru polityki pieniężnej czy mgr Sławomir Skrzypek ?
Zarówno we wrześniu i w listopadzie rację miał prezes NBP !
Sławomir Skrzypek – Andrzej Wojtyna 2-0 !
wtorek, 24 marca 2009
Quo vadis lollar, czyli Benek Laxicopter
Autor:
zezorro
o
22:59
Etykiety:
Bernanke,
deflacja,
FED,
giełda,
inflacja,
lollar,
monetarna,
walutowa,
wielki kryzys
Czwartkowa decyzja FED o wprowadzeniu quantitative easing na sumę biliona dolarów spowodowała nerwowe reakcje na rynkach walutowych i dłużnych. Dolar w ciągu minut osłabił się o 3% do koszyka walut, ale za to 10-letnie obligacje skarbowe podrożały (zmniejszyła się ich rentowność). Czy dolar się zawali? Co czeka nas w najbliższym czasie? Bardzo dobre pytania. Quo vadis lollar?
Made-off: gdzie pieniądze są za las?
Kontynuując rozważania nt. deflacji kontra inflacji, które zaprzątają teraz tęgie głowy analityków, a które to problemata zezowaty już sobie w cichości swojej rozstrzygnął, na czego ślady dociekliwi czytelnicy trafią choćby w tekście na temat quantitative easing, przejdźmy do uogólnienia wniosków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





