-
Zuchwały rabunek z kont klientów MF Global 1600 mln niepokoi ostatnie niedobitki lemingów. Szefowi firmy, Jankowi Korzeniowi, piszącemu się z amerykańska Jon Corzine, jakoś włos z głowy spaść nie może, bo jest świetnie ustosunkowanym oligarchą, byłym gubernatorem i jednym z najhojniejszych sponsorów Banany. Niechby tam niezależny prokurator Holder, znany z tego że jest opalony oraz że jest wielokrotnym krzywoprzysięzcą, odważył się mu przedstawić zarzuty! Wyczyścił konta klientów bez zarzutu i nic mu się nie stanie, bo cały ten kolesiowy system jest skorumpowany do szpiku kości, drogi watsonie, dokładnie tak samo, jak u nas, ci sami fachowcy z kategorii wybranych go zdemontowali.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą towary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą towary. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
niedziela, 4 grudnia 2011
FM Roball
A oto wywiad z brokerem towarów, opowiadającą o jawnym rozboju w FM Global, o którym już pisałem. Z rachunków klientów zniknęło ponad miliard dolarów, nikt nie został zatrzymany, nie ma winnych. Potwierdzają się wszystkie najgorsze podejrzenia, z pierwszej ręki
- system jest zdefraudowany, ustawiony
- duzi bezczelnie okradają małych i nic im nie grozi
- podkopane są fundamenty, prawo, uczciwość i zaufanie
- cały system pochodnych - futuresy, opcje, wszystkie papiery jako takie czeka totalne załamanie.
wywiad Jim Puplava z Ann Burnhardt
- system jest zdefraudowany, ustawiony
- duzi bezczelnie okradają małych i nic im nie grozi
- podkopane są fundamenty, prawo, uczciwość i zaufanie
- cały system pochodnych - futuresy, opcje, wszystkie papiery jako takie czeka totalne załamanie.
wywiad Jim Puplava z Ann Burnhardt
środa, 3 czerwca 2009
Hossa na surowcach?
Zacznijmy od podziękowań. Należą się Ewie, która przesyłając mi biuletyn z rynków - może nieświadomie - odpowiedziała na moje naiwne, praktyczne pytanie: gdzie znajdę proste malowanie wykresów z podstawowymi wskaźnikami? Oczywiście jest - przeoczony zupełnie stooq.pl. Właściwie jest tam wszystko, czego trzeba (to była prosta odpowiedź), tylko odrobinę toporne. Bogactwo wskaźników i właściwie cały zakres danych ze świata jest na yahoo finance, w dodatku elegancko się toto obsługuje. Nie ma za to wartego dobrego słowa malowania, czyli tego, o co zezowaty pytał. Za to na http://www.godmode-trader.de/ jest wszystko, czego dusza zapragnie i w dodatku pełen wypas. Surowce, waluty, pochodne, wszystko gra i buczy. Dzięki!
Teraz do rzeczy. Malowanie było potrzebne nie tak, dla jaj, bo to nie Wielkanoc, ale dla sprawdzenia hipotezy, iżby odpalenie hossy na ropie nie robiło wrażenia, bo przecież wszystkie commodities rosną jak na drożdżach. No to zobaczmy.
Metale są produkowane na skład, w oczekiwaniu poprawy koniunktury w przemyśle. Na szczęście koszty składowania są niskie, bo surowiec się nie psuje. Niemniej wśród metali do spekulacji nadaje się co najwyżej miedź, choć w nią trzeba się było zaopatrzyć zimą.
Nawet pobieżny rzut oka wystarcza do stwierdzenia, że recesyjne odbicie w towarach jest związane albo z ładowaniem magazynów (hedging inflacyjny - głównie z Azji), albo z oczekiwaniem spekulacyjnych wzrostów związanych z brakami dostaw - tu przykład miedzi, która (oczekuje się) pociągnie przemysł elektrycznych samochodów. Tak podobno ma być. Pozostałe surowce leżą sobie spokojnie i to wystarcza za dowód końca recesji. Bardzo niepokojąca jest sytuacja w niektórych towarach konsumpcyjnych - pszenica - która w krótkim okresie jest lepszym instrumentem spekulacyjnym od ropy! Świadczy to o bardzo prawdopodobnych brakach w żywności i oczekiwanym wzroście cen w pod koniec roku. Zezowaty spekulant wszedłby w pszenicę. Ropa jest dla twardzieli, bo czekają nas niespodzianki bliskowschodnio-hedżingowe, a być może mała powtórka z 2008 r. Miedź zezowaty by całkowicie odpuścił, chyba że masz przepastny magazyn. Chiny są odmiennego zdania, bo zamierzają produkować 10 mln elektrycznych samochodów rocznie (co najmniej!~), a w każdym z nich po 15 kg miedzi sobie siedzi... Kiedy to będzie i jaka będzie wtedy cena, nikt nie wie, zwłaszcza w KGHM. Podobno odświeżają pomysł z Kongiem :))
Teraz do rzeczy. Malowanie było potrzebne nie tak, dla jaj, bo to nie Wielkanoc, ale dla sprawdzenia hipotezy, iżby odpalenie hossy na ropie nie robiło wrażenia, bo przecież wszystkie commodities rosną jak na drożdżach. No to zobaczmy.
Metale są produkowane na skład, w oczekiwaniu poprawy koniunktury w przemyśle. Na szczęście koszty składowania są niskie, bo surowiec się nie psuje. Niemniej wśród metali do spekulacji nadaje się co najwyżej miedź, choć w nią trzeba się było zaopatrzyć zimą.
| ROPA |
![]() |
| Ropa Jak zauważył zezowaty jest w kanale wzrostowym i to spekulacyjnym. Wśród towarów niespożywczych chyba najlepszy instrument spekulacyjny, a przynajmniej tak wygląda. |
Nawet pobieżny rzut oka wystarcza do stwierdzenia, że recesyjne odbicie w towarach jest związane albo z ładowaniem magazynów (hedging inflacyjny - głównie z Azji), albo z oczekiwaniem spekulacyjnych wzrostów związanych z brakami dostaw - tu przykład miedzi, która (oczekuje się) pociągnie przemysł elektrycznych samochodów. Tak podobno ma być. Pozostałe surowce leżą sobie spokojnie i to wystarcza za dowód końca recesji. Bardzo niepokojąca jest sytuacja w niektórych towarach konsumpcyjnych - pszenica - która w krótkim okresie jest lepszym instrumentem spekulacyjnym od ropy! Świadczy to o bardzo prawdopodobnych brakach w żywności i oczekiwanym wzroście cen w pod koniec roku. Zezowaty spekulant wszedłby w pszenicę. Ropa jest dla twardzieli, bo czekają nas niespodzianki bliskowschodnio-hedżingowe, a być może mała powtórka z 2008 r. Miedź zezowaty by całkowicie odpuścił, chyba że masz przepastny magazyn. Chiny są odmiennego zdania, bo zamierzają produkować 10 mln elektrycznych samochodów rocznie (co najmniej!~), a w każdym z nich po 15 kg miedzi sobie siedzi... Kiedy to będzie i jaka będzie wtedy cena, nikt nie wie, zwłaszcza w KGHM. Podobno odświeżają pomysł z Kongiem :))
niedziela, 26 kwietnia 2009
Casino globale 1
Agenda ONZ ds. wyżywienia FAO ogłosiła wyniki swego badania zeszłorocznego wzrostu cen żywności. Z raportu wynika, że za gwałtownymi zmianami cen surowców, głównie ropy i żywności, stoją globalni spekulanci, operujący na rynkach towarowych. W obliczu pękającej bani na nieruchomościach i akcjach, ogromny kapitał ruszył w drugiej połowie 2007 r. na polowanie w surowcach. To zresztą żadne novum, tylko kolejny przykład cyklu, który za każdym razem staje się głębszy i poważniejszy.ONZ podkreśla, że ma podstawie zgromadzonych danych (przez Bank of International Settlements BIS) nie można ani jednoznacznie wskazać winnych, ani nawet udowodnić manipulacji. Rynek derywatów surowcowych, podobnie jak rynki derywatów akcyjnych są całkowicie nieprzejrzyste. O ile można w dowolnej chwili stwierdzić, co i za ile się handluje (króluje elektronika), o tyle strony transakcji są anonimowe, bowiem nie rejestruje się ich. W ten sposób za naciśnięciem guzika miliardy w przyszłych dostawach lądują na drugim krańcu Ziemi, by po kolejnym kliknięciu trafić na antypody.
ONZ zwraca się na podstawie swych badań z apelem o rychłe zmiany w strukturze międzynarodowego handlu, a właściwie spekulacji żywnością, bowiem co dla jednych jest świetną okazją do zarobku, dla innych, np. głodujących i niedożywionych w Afryce, staje się wyrokiem śmierci. Handel jest handlem, ale w sytuacji, kiedy obrót kontraktami na przyszłe dostawy jest dwudziestokrotnie większy od obrotu fizycznego właściwie mowy o handlu, przynajmniej w klasycznym sensie, praktycznie nie ma, jest mowa o kasynie, gdzie gra się w rosyjską ruletkę. Każdy wagon zboża, który nie zostanie wysypany przez Andrzeja Leppera na bocznicy na warszawskim Żeraniu, przeciętnie przechodzi z rąk do rąk (przenośnie) dwadzieścia razy! To jest aberracja. Wolny handel ma z tym tyle wspólnego, co wolne słowo z wolnym myśleniem.
Apel oczywiście odbije się głuchym echem, bowiem dopóki nie będzie woli politycznej do zmian, żadnych zmian nie będzie. Warto tymczasem zastanowić się, jak to działa i dlaczego. Choć na pozór jest to dżungla nie do przejścia, zezowaty postara się - w odcinkach i w miarę możności przekazać swój ogląd sytuacji.
Opcje i ich złowroga kariera
Pisałem tu o derywatach, które można spotkać we wszystkich zakamarkach i we wszystkich ostatnich legalnych grandach (nowy termin - legrand). Jakoś tak się składa, że pochodne były zarówno w centrum skandalu z dojeniem opcyjnym (opcje masowego dojenia), jak np. manipulacji kursami i wrogim przejęciem VW przez Porsche (które okazało się ostatnio rzeczywiście połykaniem słonia przez muchę i zostanie prawdopodobnie przeprowadzona operacja odwrotna), cudofiksingami oraz opcjami na WIG. Co ciekawe, okazuje się że Warszawa jest całkiem światową metropolią. Otóż w ostatnim tygodniu wyszło na jaw, że ok. 60% otwartych kontraktów na indeks NYSE ma jeden podmiot, (zgadnij który).
W samym centrum obecnego kryzysu finansowego są instrumenty pochodne zwane CDS (credit default swap), które nie tylko pogrążyły wiele firm, ale wręcz zagroziły zniszczeniem systemu finansowego świata. Na szczęście przytomna administracja amerykańska powstrzymała go, pompując do upadającego AIG astronomiczną kwotę blisko dwustu miliardów dolarów, które natychmiast się rozeszły wśród kilkunastu największych banków. Patrząc od tej strony CDS stał się cudownym instrumentem transferu miliardów, bez podatku, bez ryzyka, bez kłopotu, od upadanych do upadających.
Czy instrumenty pochodne są takie niegroźne, na jakie wyglądają? Potoczna wiedza jest taka, że instrument pochodny nie tylko ma sumę zerową (aby transakcja doszła do skutku, muszą byc dwie strony, zatem co jeden straci, drugi zyska), ale jest także obojętny dla rynku, bowiem nie może mieć wpływu na bieżące notowania. Okazuje się, że obydwa, głęboko tkwiące w głowach uczestników rynku przekonania, są po prostu i zwyczajnie hochsztaplerką. Błędne przekonanie o obojętności CDS już w innym felietonie rozwiałem, ale powtórzę jeszcze raz: CDS nie jest pochodną o sumie zerowej. Co więcej - jak łatwo można zobaczyć na wielomiliardowych przykładach - nie jest także obojętny dla rynku finansowego. Po pierwsze stanowi wehikuł transferu bogactwa (ktoś zyskuje), po drugie tak dalece może zachwiać rynkiem, że grozi wręcz jego stabilności, i to w wymiarze globalnym. Czy takiego rodzaju dzikie zwierzę ma prawo spacerować i paść się do woli wśród nieświadomych owieczek? Tak, ale z licznymi ograniczeniami. Na razie wystarczy, że - sądząc po owocach - CDS nadaje się do gruntownej naprawy.
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)














