Kilka osób czeka na ten wpis, bo sytuacja jest ciekawa. Co tam panie z dolarem, odbija się od dna, tak jak zapowiadał Faber? Trzeba to zebrać i poskładać, bo sytuacja wcale nie jest jasna.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywista wymówka do piątkowego ruchu, mianowicie komunikat o bezrobociu. Tym razem chłopcy i dziewczęta z BLS pojechali po bandzie i według nich za listopad nie tylko
nie wzrosło, ale wręcz spadło, z 10,2 do 10,0%! Jakie to cudowne czary trzeba odprawić, żeby przy kurczącej się liczbie etatów zmniejszyć bezrobocie, opisałem latem we wpisie
Bezrobocie wzrosło To znaczy spadło Alleluja! W listopadowe długie wieczory amerykańscy statystycy swego oszałamiającego spadku bezrobocia (wyniki wstępne, podlegające późniejszej rewizji) dokonali, wyprowadzając poza rynek pracy ok. 350 tys dusz, czyli mniej więcej tyle ile w listopadzie ubyło etatów naprawdę. Po tym cudownym antygogolowskim zniknięciu ubytek pracy wyniósł oszałamiające 11 tys, czyli w granicach błędu. Bazując na tym jednym tylko wskaźniku możnaby powiedzieć, że USA właśnie wkroczyły w niewątpliwy okres ekspansji, bo bezrobocie zaczęło się kurczyć! Nic dziwnego, że konie niecierpliwe czekające w blokach giełd na tę wiadomość natychmiast pognały jak szalone (zaraz o tym szczegółowiej).
Cud ze świątecznym spadkiem bezrobocia staje się jasny natychmiast po sprawdzeniu wskaźnika tzw. szerokiego bezrobocia U6, który odpowiada mniej więcej standartom europejskim, który w listopadzie wzrósł do poziomu 17,5%. Taki poziom bezrobocia, przy którym zamorscy sojusznicy nam zaczynają zazdrościć, panuje naprawdę. Poprzednie dane wyglądają następująco (
źródło).
MONTH..........LABOR FORCE.......EMPLOYED.....UNEMPLOYED..UNEMP RATE/SA RATE*
2008
October 155,012,000 145,543,000 9,469,000 6.1% 6.5%
November 154,624,000 144,609,000 10,015,000 6.5% 6.8%
December 154,349,000 143,350,000 10,999,000 7.1% 7.2%
2009
January 153,445,000 140,436,000 13,009,000 8.5% 7.6%
February 153,804,000 140,105,000 13,699,000 8.9% 8.1%
March 153,728,000 139,833,000 13,895,000 9.0% 8.5%
April 153,834,000 140,586,000 13,248,000 8.6% 8.9%
May 154,336,000 140,363,000 13,973,000 9.1% 9.4%
June 155,921,000 140,826,000 15,095,000 9.7% 9.5%
July 156,255,000 141,055,000 15,201,000 9.7% 9.4%
August 154,897,000 140,074,000 14,823,000 9.6% 9.7%
September153,617,000 139,079,000 14,538,000 9.5% 9.8%
October 153,635,000 139,088,000 14,547,000 9.5% 10.2%
LAST 12 MONTH
AVG 154,370,500 140,783,667 13,586,833 8.8% 8.6%
Jak dokonał się antygogolowski cud? Ano ponad trzysta tysięcy luda znikło po świętach dziękczynienia ze statystyki. Umarli, czy co? Nic z tych rzeczy, przestali być liczeni jako bezrobotni, bowiem skończyły im się zasiłki. Być może kolejne miesiące przyniosą następne redukcje, bo fala osób tracących zasiłek, a nie zatrudnionych ponownie (trwale bezrobotni) narasta. To tytułem wyjaśnienia fenomenu spadającego na Mikołaja bezrobocia.
Ciekawie na tym tle zachowały się rynki. Punktualnie o 14.30 dolar poszybował w górę o jakieś sto pipsów, oddając wrażenie, że Stany wychodzą z recesji, zatem niebawem będą potrzebne podwyżki stóp, co niechybnie podniesie dolara. Poza tym rosnąca gospodarka będzie na czele peletonu i to już wystarczy do odwrócenia trendu spadkowego na dolarze. Pojawi się w końcu popyt inwestycyjny na dolarze, zamiast ciągłej ucieczki w aktywa rynków wschodzących.
Minutę po ruchu na foreksie zareagowała ropa, wystrzeliwując z poziomu ok.78 do prawie 80, aby po ochłonięciu, po około dwóch godzinach, spaść poniżej punktu wyjścia i wrócić na koniec dnia na poziom trochę niższy od początkowego. Z punktu widzenia surowców, koniecznych do produkcji, czyli potwierdzenia ekspansji, spadek bezrobocia okazał się ż
adną informacją już po dwóch godzinach. Nie ma końca recesji, nie ma oczekiwania na wzrost popytu, ropa nie ma siły przebić 80 dol. za baryłkę, bo i ta cena jest trudna do utrzymania i wynika z superspekulacyjnego popytu na kontraktach.
Złoto zareagowało trochę z opóźnieniem, ok. dwóch minut i od razu mocno negatywnie, w trzech krótkich ruchach zjechało około pięć procent. Po tym przebiegu można odczytać, że złoto
zignorowało raport o bezrobociu, a obsuwa na złocie wynikła ze skokowego wzrostu zabezpieczenia na jakiejś dużej transakcji w walucie niedolarowej (relatywny wzrost ceny w tej walucie) i konieczność awaryjnego zamykania pozycji. Prawdopodobnie chodziło o jakąś walutę azjatycką. Korekta na złocie należała się od dawna, więc w sumie stało się dobrze, niemniej przestrzegałbym przed zbyt wielkim optymizmem wrogów kruszcu. Wygląda na to, że złoto bardzo szybko wróci powyżej poprzeczki 1200.
Co reakcja na bezrobocie mówi nam o dolarze? Bardzo dużo. Otóż po pierwsze potwierdza, że wzrostowa korekta na dolarze zbliża się nieuchronnie. Wygląda wręcz na to, że plan Benka bezbolesnego uśpienia dolara, czyli zeszmacenia dolarowych długów w jednym, gładkim i rozciągniętym w czasie posunięciu, jest niemożliwe. W okolicach usdeur .670 - .625 jest dziś istne pole minowe, jak trawnik wielkiego osiedla zimą. Rynki surowców i giełdy wschodzące, napompowane tanim dolarem
tylko czekają na pretekst do zwijania pozycji. Dolar w tej okolicy stał się nad wyraz kruchy i podatny na korektę w górę. Wystarczy iskra, żeby go porwać do góry.
Z drugiej strony, jeśli wszystko dalej pójdzie gładko, nic nie stoi na przeszkodzie, aby osiągnąć zakładany poprzednio poziom .625, niemniej - z uwagi na kruchość dolara właśnie obserwowaną - jest to coraz mniej prawdopodobne. Najbardziej spójny scenariusz to duża korekta na giełdach, skutkująca ochoczym wyrwaniem dolara, które zaowocuje zainicjowaniem wtórnego sprzężenia likwidacji carry-trade. Korekta dolarowa będzie więc mocna i złośliwa.
Być może piątkowa akcja była przygrywką, próbą generalną przed większym ruchem. Z tej próby wynika, że świąteczny dolar jest bardzo obiecującym obiektem spekulacji. Na pewno wiadomo, że ruch został wywołany na foreksie księżycowym raportem, sugerującym rzekome ożywienie rynku pracy. Surowce w te bajki nie wierzą, ale dolar jest naszykowany (jak to mówią na Śląsku richtig narychtowany) do zabawy i aż przestępuje z nóżki na nóżkę. Przyjaciele lolara są gotowi w blokach...