Go To Project Gutenberg
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gospodarcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gospodarcza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2013

Katarczycy...Eskimosi... i stocznia im. Lenina

-
Pamiętasz może watsonie te piękne chwile, kiedy Lenin w końcu spadł z frontu stoczni? Bezcenne. A tu chwila trzeźwego przypomnienia, które wiele wyjaśnia z perypetii rudego olsena z "katarskimi inwestorami" z krainy deszczowców.
© zezorro'10 dodajdo.com

sobota, 9 października 2010

Dopalacze, czyli ustawowe bezprawie


Olgierd Rudak, prawnik, popełnił wpis, którego konkluzje pozwoliłem sobie skrócić.

Wg art. 107 par. 1 kpa:
Decyzja powinna zawierać: oznaczenie organu administracji publicznej, datę wydania, oznaczenie strony lub stron, powołanie podstawy prawnej, rozstrzygnięcie, uzasadnienie faktyczne i prawne, pouczenie, czy i w jakim trybie służy od niej odwołanie, podpis z podaniem imienia i nazwiska oraz stanowiska służbowego osoby upoważnionej do wydania decyzji. Decyzja, w stosunku do której może być wniesione powództwo do sądu powszechnego lub skarga do sądu administracyjnego, powinna zawierać ponadto pouczenie o dopuszczalności wniesienia powództwa lub skargi.

Jak powiada Rudniak, jakby na to nie patrzeć "decyzja" Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie produktu o nazwie "Tajfun" nie zawiera oznaczenia strony lub stron, zatem -- zgodnie z cytowanym przez Michała Kluskę wyrokiem WSA w Opolu z dnia 24.06.2008r. II SA/Op 164/08 -- skoro "za minimum elementów decyzji administracyjnej traktuje się cztery składniki takie jak oznaczenie organu, adresata decyzji, czyli stron, rozstrzygnięcie i podpis osoby uprawnionej do jej wydania" -- to rzeczony dokument nie może zostać zakwalifikowany jako decyzja administracyjna.

Mi również zdaje się, że podżegane przez Prezesa Rady Ministrów centralnych organów państwa, które zaczynają uzurpować sobie prawo do wydawania aktów normatywnych o ewidentnie generalnym i abstrakcyjnym charakterze oraz nakłanianie do przekroczenia uprawnień, zastosowania gróźb karalnych i bezprawne zatrzymania są karalne.

Jędrzejpk dodaje iż WTF nie jest decyzją administracyjną, tylko zadrukowaną kartką, która nie ma żadnej mocy prawnej. Podobno nie była również podpisana. Prawo powielaczowe stoi wyżej w hierarchii wartości w Polsce od państwa prawa. Na koniec Jędrzejpk dodaje iż brak mu słów na to, że jeszcze kolesia zamknęli na tej podstawie, aż trudno w to uwierzyć. Tego nie ma nawet na Białorusi, że urzędnik wydaje decyzję z mocą ustawy.

 Mi też trudno w to uwierzyć, ale właśnie w zakresie (braku) praworządności przegoniliśmy Białoruś. 

Tak trzymać premierze Tusk. Dziadek z Wehrmachtu byłby z Pana dumny;-)


© zezorro'10 dodajdo.com

środa, 6 stycznia 2010

Trzeci król



Pisze gazeta
PO złożyła w Sejmie projekt ustanowienia Święta Trzech Króli dniem wolnym od pracy - poinformował Grzegorz Schetyna. Szef klubu PO dodał, że projekt zakłada także zniesienie obowiązku dawania pracownikom dnia wolnego w zamian za święto przypadające w sobotę.

W ten sposób czas pracy nie uległby skróceniu - uzasadniał w Sejmie Schetyna. Były wicepremier wezwał wszystkie kluby poselskie do poparcia tego projektu.

Inicjatorem pomysłu, by 6 stycznia ponownie ustanowić dniem wolnym od pracy, jest prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki. Pod koniec 2008 r. zebrał niemal 700 tys. podpisów pod obywatelskim projektem przywracającym dzień wolny od pracy w Święto Trzech Króli. Pomysł Kropiwnickiego przepadł jednak w Sejmie głosami PO.

Zezowaty popiera Schetynę i Trzech Króli i ma po temu nie tylko powody wypoczynkowo-religijno-kulturalne. Wiadomo przecież że to święto obchodzone jest w Europie. W Polsce jednak - dodatkowo - kościoły obrządku wschodniego, które nie uregulowały kalendarzy według porządku cesarza (Juliusza chyba?), są już spóźnione o dwa tygodnie i mają w Trzech Króli - wigilię. W Białymstoku na przykład jest święto :)
Otóż zezowaty dostał pod prawosławną choinkę prezent w postaci... trzeciego króla.

Piotrek Wrzosiński odznaczył mnię był zaszczytnym trzecim królem bloga/blaga roku 2009 wnet!.


Jestem zaszczycony nie tylko przez osobę nominującą - wnet zna się na marketingu netowym - ale także przez doborowe towarzystwo, w którym mnie łaskawie umieścił. Tak się śmiesznie składa, że czytam i polecam. Dziwnie to się panie plecie, bo jakbyśmy się umawiali, a to zwyczajna grawitacja informacyjna ;)

Dziękuję za prezent, mam nadzieję że zasłużę. Jak to raz wspomniałem, trudno odróżnić pochwałę od pochlebstwa, choć to pierwsze to aktywo (strona ma), a drugie - zobowiązanie (strona winien). Jaka jest różnica, łatwo sprawdzić u kolegi.
- Masz stówę?
- Mam. Mam mieć.

Oczywiście w komentarzach poniżej zaraz pojawił się wątek narcyza, że "wygrał potyczkę", więc werdykt jest niesprawiedliwy... Coś mi jednak mówi, że nominacja jest właśnie dlatego, że potyczki nie było.

© zezorro'10 dodajdo.com

niedziela, 25 października 2009

Załatwimy na 50%

Dociekliwi spekulanci i ciułacze zastanawiają się, co zrobi Wzrostowski z kursem euro. Szczurek polny na przykład twierdzi, że będzie próbował podnieść złotego do 4,000 na koniec roku ze względu na datę wyliczenia deficytu. Współbrzmiałoby to z nachalnym naganianiem na dalsze umacnianie złotówki. Spójrzmy zatem na liczby, bo te nie kłamią (chyba że są nieprawdziwe).

Poniżej dwa scenariusze wyliczenia długu publicznego, przy różnych kursach walutowych. Wartości na koniec roku estymowane z dwóch kw.09.
=====================================
Eurpln eur/usd PKB mld
4 1,5 1282
Usd Eur Pln
11,3 59,6 242 RAZEM %pkb
67,8 238,4 242 548,2 42,76

Po uwzględnieniu dziury 52 mld
Usd Eur Pln
11,3 59,6 242 RAZEM %pkb
67,8 238,4 294 600,2 46,82

Po uwzględnieniu dziury 100 mld
Usd Eur Pln
11,3 59,6 242 RAZEM %pkb
67,8 238,4 342 648,2 50,56
=====================================
Eurpln eur/usd PKB mld
4,4 1,5 1282
Usd Eur Pln
11,3 59,6 242 RAZEM %pkb
74,58 262,24 242 578,82 45,15

Po uwzględnieniu dziury 52 mld
Usd Eur Pln
11,3 59,6 242 RAZEM %pkb
74,58 262,24 294 630,82 49,21

Po uwzględnieniu dziury 100 mld
Usd Eur Pln
11,3 59,6 242 RAZEM %pkb
74,58 262,24 342 678,82 52,95
=====================================

Jak widać z wyliczenia, pan finansów Wzrostowski ma absolutną swobodę w polityce kursowej, ale polityka fiskalna niestety mu się nieodwołalnie rozjeżdża. Po pierwsze pierwszy próg długu jest - na razie - niezagrożony. Ujawniona dziura budżetowa na 52 mld wchodzi do budżetu przyszłorocznego, więc w tegorocznym nie ma nic do gadania. Owszem, co się odwlecze, to nie uciecze i w przyszłym roku próg 50% pkb zostanie już pokonany. Po drugie, kurs walutowy - wbrew podejrzeniom analityków spiskowych - nie ma tu nic do rzeczy. Próg zostanie przełamany niezależnie od chwilowego kursu, a nawet trendu walutowego.

Kluczowy w dyskusji o długu publicznym w Polsce jest nie tyle jego poziom, co struktura. Kreatywna księgowość obecnego rządu zezwoliła na poutykanie po rożnych agencjach ok. 100 mld zobowiązań państwowych (Jankowiak et al.), które prędzej czy później zostaną ujawnione. Uciekanie przed ich uznaniem i udawaniem, że Jasia nie ma, bo jest pod stołem, prowadzi niestety prostą ścieżką do pułapki zadłużenia, bowiem na pokrycie fikcji rząd zaciąga właśnie radośnie kolejne pożyczki, które pojawią się po właściwej stronie bilansu, gdy już będzie za poźno na łagodne działania naprawcze i konieczne będą drakońskie cięcia. Im dłużej będziemy przebywać w radosnym wzrostowskim letargu, tym bardziej bolesne będzie przebudzenie, bowiem przekroczenie 55% jest już praktycznie przesądzone. Stanie się tak z powodu słabej koniunktury zewnętrznej (albo niedostatecznie poprawiającej się) oraz słabnącej koniunktury wewnętrznej (albo nie poprawiającej się - zwolnienia itd.)

Lipcowe umocnienie złotego było - jak pisałem - efektem przepuszczania przez forex pomocy unijnej, co dało wynik analogiczny do interwencji. Do tego sygnału dołączyła spekuła, naganiająca teraz wyraźnie na bezkresny marsz naszej waluty. O ile pierwotna decyzja ministra (Wzrostowski przyjaciel HSBC) daje podstawy do oczekiwania na opcje walutowe 2, nie będzie to skorelowane z polityką budżetową. Niezależnie od kursu walutowego bowiem budżet tegoroczny trzeba awaryjnie reperować, a przyszłoroczny przekroczy progi ostrożnościowe. Wszystko jednak zależy od sposobu i szybkości wymiatania śmieci spod dywanu. Znając polityczne realia można w ciemno zakładać, że za odważnym aktem ujawnienia połowy deficytu nie pójdą następne i ew. dalsze braki będą dopisywane do pożyczek w części ukrytej po różnych egzotycznych funduszach jeszcze co najmniej przez rok. Liczby nie kłamią, ale można je zapisać w różnych kratkach i terminach i na tym polega właśnie kreatywność. Benek naszym miszczem.

Źródła
zadłużenie Polski kwartalnie NBP
PKB GUS
© zezorro'10 dodajdo.com

piątek, 16 października 2009

Kasa za bełkoty, czyli trzysta moc


Jest ciąg dalszy odysei stoczniowej, a jakże. Jest to oczywiście ciąd dalszy odysei samochodowej, która tak jakoś ze stoczniami się ładnie spina.

frasobliwy wrote:
Na stronie TVN24 wyczytałem: "450 milionów euro - tyle Polska dopłaci do niemieckiego planu ratowania Opla - twierdzi RMF FM".

Na stronie bibula.com: "Biuro prasowe ministerstwa gospodarki, pracy i turystyki w Szwerinie potwierdziło, że władze landowe zatwierdziły pomoc finansową dla stoczni grupy kapitałowej Hegemann, zatrudniającej 2300 pracowników w miejscowościach Wolgast i Stralsund."

Czyli nie dość, ze mamy faszyzm na polu domowego oświetlenia, to do tego zachodzi konsekwentna realizacja planów niemieckiej mitteleuropy z poczatku XX wieku. Polnische Schweine niespecjalnie to chyba dostrzegają i nie rozumieją konsekwencji w perspektywie 20-30 lat. Na pewnym forum, ktoś (ponoć doktoryzuje się w ekonomii albo ma nawet już dr) napisał:

"Poza tym jakoś nie padł ten argument, ale osobiście bardzo pośrednio uczestniczyłem w negocjacjach z UE, jednak na tyle, żeby wiedzieć co i jak. Otóż nigdy nie było w historii Polski takiej siły liberalizującej jak Unia Europejska. Proces negocjacji, to był ciągły proces wyszarpywania i likwidowania w Polsce jednostkowych przywilejów, dotacji, ulg, regulacji
chroniącej nasz rynek itp. Nawiasem mówiąc, przy zaciekłym oporze Polski i Polaków. Więc proszę mi nie pitolić, jaka to UE jest przeregulowana i zła, bo u nas zawsze było wielokrotnie gorzej i jeszcze tego broniliśmy parę razy omal nie zrywając negocjacji."

psów na nim nie wieszano. Widać dyskutują tam ludzie europejscy.


Nasze stocznie musiały zostać zamknięte, ponieważ wysoki komisarz d/s konkurencji Nellie Kroes dopatrzyła się nielegalnych dotacji do naszych miejsc pracy. Sprzedać stocznie! Niezwłocznie! Wykonać. Wykonaliśmy. Przetarg, pięknie ustawiony, nie wypalił. Nikt się w cyrku nie przejmuje, że CBA złożyło nagrania z dowodami na przestępstwo urzędnicze. Od góry do dołu tzw. przetarg był lewy od samego początku. Prokurator nie ma jednak wątpliwości, że żadnego śledztwa nie będzie, ponieważ nie było korupcji. Panowie tylko tak sobie przez telefon i mailowo przekazywali informacje o konkurencyjnych ofertach. Nic nie wzięli, honorowo. Oczywiście zezowaty rozumie, że wszczęcie postępowania, albo zdymisjonowanie Grada teraz równałoby się unieważnieniu przetargu i żądań odszkodowania od osiemnastu uczestników, których oferty przepadły w wyniku urzędniczej zmowy. Lepiej więc szybciutko zdymisjonować posłańca złych wieści, czyli szefa CBA Kamińskiego, który miał czelność podsłuchiwać umówionych kolesiów bez przyzwolenia i wiedzy Dona.

Podobno Bondaryk o tym nie wiedział. Zezowaty już radził, żeby Grada wywalić, cóż don nie słucha. Teraz jeszcze jedna rada: wywalić zamiast Kamińskiego Bondaryka. Skoro Kamiński jest tak skuteczny, to należy mu się - przynajmniej cicha - pochwała i awans. A Bondarykowi za to, że nie wie co się dzieje należy się promocja z woleja, bo jest d... albo zdrajca, nie wiadomo co gorsze. Rady zezowatego są za friko, bo protesty o odszkodowania i tak będą, zresztą to pikuś.

Nasza przyjaciółka Angela Merkel nie tylko zadbała, zeby szlag trafił polskie stocznie, ale też przypilnowała, żeby niemieckim się nic nie stało. Jakoś tak w tej Europie są świnie równe i równiejsze. Niemieckie na przykład mają chlewik z nielegalnymi dopłatami, a polski chlewik dostaje nakaz rozbiórki.

Teraz jaki to ma związek z samochodami. Bardzo prosty. Ta sama Angela nie będzie dopłacała do niemieckiej filii General Motors, fabryki Opel. Przecież interwencje rządowe prowadzą do nieuczciwej konkurencji. W porządku. Angela przeprowadziła program sztucznego podtrzymania popytu - kasa za gruchoty (cash for clunkers). W miedzyczasie Opel został sprzedany konsorcjum Magna-Sberbank, w którym rządzą dobrzy rosyjscy oligarchowie. Przeżycie Opla w Europie sfinansuje jednak nie Putin. Nie zrobi tego też Angela, ta już obroniła stocznie, wystarczy. Kto obroni Opla? Jak to kto, don obroni Opla, przecież tak się Angela z Władkiem dogadali.

Jedno miejsce pracy w "uratowanej" gliwickiej fabryce Opla ma kosztować polskiego podatnika około 700.000 złotych. Po wykonaniu tego rachunku, nawet jeśli rzeczywiście trzeba było rozpieprzyć stocznie, jest jasne, że lepiej każdemu robotnikowi dać po pół miliona odprawy (wystarczy z nawiązką), a dwieście tysięcy na łebka przeznaczyć na program stypendiów dla dzieci załogi, niech chociaż wykształcenie mają top. Teraz jeśli Angelę stać na wspomaganie swoich stoczni, niech wspomaga też swoich producentów samochodów, bo mnie nie stać na niszczenie moich stoczni i dopłaty do jej (albo rosyjskich) fabryk. Tak się przy okazji składa, że Opel Gliwice jest najnowocześniejszą i najbardziej wydajną fabryką koncernu GM, więc skoro takie pieniądze trzeba podarować temu najlepszemu kawałkowi trupa, to niech już lepiej dla świata zdechnie całkiem. Niech syndyk sprzeda tę fabryczkę Chińczykom, albo kosmitom, albo nawet niech ją spali, bo biednego kraju nie stać na dopłacanie do putinowskich planów germańsko-ruskiej ekspansji motoryzacyjnej po 700 tysięcy od łba załogi! Skoro nie ma dla stoczniowców, nie ma także dla oplowców, takie jest prawo prostego człowieka. Za pół miliona można zbudować tip-top nowe miejsca pracy i w dodatku będą w 100% naszą własnością, a nie pana Putina ani pani Merkel.

Dorota melduje, że Waldek ma inne zdanie. Po prostu Don poręczy rządowo pożyczkę z banku we Frankfurcie i spoko. (Taki płomienny wpis i dochodzimy do sedna, dzięki).







http://zezorro.blogspot.com/2009/05/curacao-na-gazowcu.html
http://zezorro.blogspot.com/2009/10/jesienne-gradobicie.html
http://zezorro.blogspot.com/2009/05/koniec-kapitalizmu-tako-rzecze-pravda.html
http://zezorro.blogspot.com/2009/04/obamotor-poznaj-wizje-przyszosci.html

Gógol wyświetla posłusznie reklamę a propos, więc ja też. Insignia. Trzysta moc.
© zezorro'10 dodajdo.com

niedziela, 11 października 2009

Jesienne gradobicie

Ostatnio, mimo wszystkich znaków na niebie i ziemi, Grad nie spadł. Teraz jednak sytuacja jakby trochę się zmieniła. Oprócz oczywistości widzianej dawno temu, w maju konkretnie, pojawiły się dodatkowo, jakby to powiedzieć, kłopotliwe nagrania, protokoły, stenogramy i komputerowe logi od naszego ulubieńca, pana Kamińskiego.

Wygląda, że teraz Grad spadnie, bo jak nie, to don premiero nawet do świąt nie doczeka. Jak donosi Wprost
Operacja CBA o kryptonimie „Hornet" ujawniła, że przetarg na sprzedaż majątku stoczni od początku do końca był ustawiony. Uczestniczyli w tym bezpośrednio wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik oraz prezes ARP Wojciech Dąbrowski i jego zastępca Jacek Goszczyński. Z dokumentów CBA wynika, że o sprawie wiedział minister skarbu Aleksander Grad.

Przetarg był ustawiony tak, żeby wygrał go tylko jeden podmiot – Stiching Particulier Fonds Greenrights. Na początku przesunięto termin rejestracji uczestników przetargu, żeby Greenrights wpłacił na czas wadium. Potem kombinowano, jak uniemożliwić rozpoczęcie licytacji, bo ten właściwy podmiot potrzebuje czasu na konsultacje. A już podczas licytacji szefowie ARP i urzędnicy ministerstwa skarbu złamali wszelkie reguły. Cały czas byli w kontakcie ze „swoim" oferentem, pomagając mu w licytacji (nawet wtedy, gdy zawodziło go internetowe połączenie), co stawiało „wybrańca” w uprzywilejowanej sytuacji. Próbowano nawet manipulować zegarem odmierzającym czas podczas licytacji: zastanawiano się, czy nie można go spowolnić dla innych niż „swój” uczestników licytacji, żeby ten „właściwy” wiedział wszystko przed innymi.
Z dokumentów CBA wynika, że Greenrights miał określoną kwotę do wylicytowania, o czym wiedzieli urzędnicy MSP i ARP i ich zadaniem było niedopuszczenie, by wygrał ktoś inny. Pomagali więc „swojemu" przekazując korzystne informacje (cały czas byli z nim w kontakcie), ale także naciskając na innych uczestników przetargu. Jednym perswadowali, że opłaci im się przegrać, innych naciskali, by się wycofali, bo stracą na swoim uporze. Wynika z tego, że urzędnicy polskiego państwa świadomie i celowo nie dopuścili do sprzedaży majątku stoczni innym podmiotom i po wyższej cenie niż ta wylicytowana przez Greenrights. Otwarte jest pytanie, dlaczego urzędnicy MSP i ARP byli za wszelką cenę (także łamiąc prawo) gotowi pomagać tylko jednemu podmiotowi. Co takiego im zaoferowano, że z wielką gorliwością naginali bądź łamali prawo oraz kompromitowali swoje urzędy i przełożonych?

Pół roku temu zezowaty to wykrył przy pomocy niczego więcej, jak internetu i paru szarych komórek, więc wyczyny Kamińskiego jakby bledną. Niepokoi, bardzo niepokoi twardość i hardość Grada, bo tak długie trzymanie śmierdzącego kolegi donowi na zdrowie nie wyjdzie, ale naród ciemmny w końcu wszystko kupi. Na szczęście nie cały i nie wszystko.
© zezorro'10 dodajdo.com

wtorek, 19 maja 2009

Curacao na gazowcu

Zezowaty ma dla was dwie wiadomości. Obydwie znacie, ale spójrzcie na nie zezowatym okiem. Pierwsza jest bardzo dobra. Stocznia Gdynia będzie robić gazowce i tankowce, w czym Polacy nb. są mistrzami (a można na tym dobrze zarobić). Co prawda zarobią spawacze i konstruktorzy, a nie przemysł stoczniowy, ale to już detal. Ważne i to naprawdę super ważne, że stocznia będzie pracować i robić to, co potrafi, budować dobre, poszukiwane i potrzebne statki.

Druga wiadomość niestety już dobra nie jest. Dym wokół nabywcy zlikwidowanej na polecenie Brukseli stoczni nie jest przypadkowy. Otóż jest nią tajemnicza spółka zarejestrowana w raju podatkowym na Antylach Holenderskich, United International Trust N.V. która znana jest z tego, że prowadzi wirtualnego pokera. Co ma poker do stoczni? Barwnych znajomych. Tak się składa, że całe barwne towarzystwo przeplata się w różnych konfiguracjach w przedziwnych spółkach konsultingowych, doradczych, handlowych, usługowych, komputerowych... rozsianych po rajach podatkowych w dawnych koloniach holenderskich, a łączy ich wspólna holenderska bankowość pod unifikującą marką Fortis.

Jedna z firm z wianuszka powiązań siedzi sobie na holenderskim Curacao na przykład. Wszyscy wiedzą przecież, że Holendrzy lubią pływać, więc nic dziwnego, że robią statki. Holendrzy też lubią sobie zagrać w pokerka i pociągnąć cygarko pod - dajmy na to - curacao. Co w tym dziwnego, że będą robić tankowce?

O United International Trust N.V. wiadomo - poza pokerem może - niewiele, natomiast wiadomo, że jego matką jest Sapiens International Corporation NV, należąca do holdingu zarządzanego przez wysokich rangą oficerów Mossadu. Kolorowo.

Tu jeszcze dodatkowe didaskalia. Powiązanie Sapiens, które podniosło się wrzawą w internecie ma całkowite potwierdzenie w dokumentach, do których można trafić m.in. poprzez linkowane materiały. Nie ma znaczenia fakt, iż teoretycznie właściciel ITU jest nieznany, bowiem całym majątkiem zarządza kolorowy pan Elias. Co więcej, Elias - za pośrednictwem ITU właśnie - zarządza całą plejadą spółek holenderskich oraz amerykańskich. W skrócie ujmując jest to wydmuszka, przez którą przepływa cała działalność operacyjna firm, którym Elias "świadczy usługi zarządcze", umożliwiając pozostawienie zysku w raju podatkowym. W języku fachowym jest to tzw. szlak antylski (w odróżnieniu od np. karaibskiego - tu rządzi Stanford). Najbardziej niepokojące jest to, iż faktycznie ITU jest powiązana z Mossadem (i pewnie ich dzieckiem), bowiem grupa firm przez nich zarządzana daje Eliasowi zlecenia na pranie, co jednoznacznie wskazuje iż mają nad nim kontrolę. W praktyce oznacza to, że są faktycznym właścicielem ITU. To potwierdzałoby niestety w całości sensacyjne doniesienia z netu.

Uzupełnienie
Skoro odezwał się człowiek z Amsterdamu, jakobym rozsiewał niesprawdzone plotki nieuków, oto bliższy ogląd spółeczki United International Trust N.V.
Spółka została powołana do sprawowania zarządu zastępczego oraz innych usług biznesowych (krótko transfer zysku i ściemnianie podatkowe przez raj na Antylach) dla grupy firm Aurelia Energy N.V., Bluewater Holding B.V. oraz Bluewater Energy Services B.V. Te holenderskie podmioty budują m.in. tankowce - pan Hugo Heerema. Stąd uzasadnione przypuszczenie, że Heerema będzie budował gazowce.

Najciekawsze jest to, że spółka UIT sprawuje zarząd zastępczy (wypełnia dokumenty i pobiera za to opłaty) jako podmiot zagraniczny wobec wymienionej grupy spółek. Za swoje błędy także odpowiada jako podmiot zagraniczny wobec holenderskich spółek.
Zarząd egzotycznej spółki z raju podatkowego UIT jest dwuosobowy. Sprawuje go pan Gregory E. Elias, prezes, oraz pani V.M.G. Haseth-Portillo jako prokurent.

Smaku sprawie dodaje fakt, że pan Gregory Elias jest publicznie znany w Holandii jako szef tzw. szlaku antylskiego, czyli pralni pieniędzy, której działanie opisał swego czasu dziennik Volkskrant. Z tego szlaku skorzystał m.in. ojciec znanej tenisistki Peter Graaf, za co został skazany. Okazuje się, że akurat tych pieniędzy Elias nie wyprał, ale inne ustalenia dziennikarzy są poprawne i pozew został oddalony.

Według Securities and Exchange Commision pan prezes Elias jest związany biznesowo z następującymi spółkami:
- Adva International Inc [ formerly Advanced Medical Products Inc ]
- Apollo International of Delaware Inc
- Aurelia Energy NV
- Corona Investments Corp
- Dreamweavers NV
- Nicholas Fund NV
- Sapiens International Corp NV
- American Dream Entertainment Inc [ formerly Federal Affordable Housing Corp ]
- Cardiac Pathways Corp
- First City Liquidating Trust

Jednym słowem pan prezes Elias, zarządzający pralnią na Antylach holenderskich, świadczy też usługi w Stanach m.in. dla Sapiens International. To są dowody na nieuctwo, czy powiązania, ocenić jest łatwo/trudno w zależności od poziomu nieuctwa.

Najobszerniejszy artykuł branżowy.
Zarząd Sapiens Int'l
Zarząd United Iternational Trust
Wyrok w sprawie G.E.Elias kontra gazeta Volkskrant
Powiązania biznesowe G.E.Eliasa w USA wg SEC
© zezorro'10 dodajdo.com

czwartek, 23 kwietnia 2009

By żyło się lepiej

Trzeba się zabrać do roboty, a nie nawalanki. ROBOTY. Stocznia stoi, rozwalona w drobny mak. Coście z nią zrobili? Co z tymi ludźmi? Oni szybko wrócą, nieznośnie szybko, niosąc w ręku powitalne śruby. Nikt ich nie powstrzyma, a policmajster w nowym, granatowym gajerku (tak, zupełnie jak za sanacji) albo się przyłączy, albo ucieknie, albo dostanie z dyńki w machę. Jeszcze nie czujecie fazy. Trudno.

W związku z tym, że zabrania się emisji zezowaty emituje z Ameryki. TV Wolna Zooropa. Spot jest chamski i bestialski, ale zakazywanie mówienia idiotyzmów jest jeszcze gorsze. Bawcie się dalej. Walcarki kręcą nowe muterki, pasują jak znalazł.

© zezorro'10 dodajdo.com

piątek, 17 kwietnia 2009

Mam żal do ministra

Tak, mam żal i dlatego ten wpis do książki życzeń i zażaleń.

Minister Rostowski nie jest człowiekiem przypadkowym, dlatego drobne złośliwostki typu brak peselu zezowatego nie interesują. Ważne jest meritum, a to niestety wygląda słabiutko. Nie chodzi nawet o jakieś wielkie dokonania, ale o najprostszą koordynację polityki finansowej Polski. Dla zezowatego republika bananowa jest bardziej przewidywalna, nie mówiąc o Gabonie, zarządzanym wzorcowo.

Polska nie jest co prawda jeszcze w recesji, ale będzie najpóźniej jesienią i nie jest to tajemnicą, bo zezowaty pisze o tym od Mikołaja. Zupełnie księżycowo na tym tle wygląda detonator obecnej zwałki, pan Vincent. Zapowiedział, że recesja będzie, dzień po zakontraktowaniu awaryjnej linii kredytowej na 20 mld z MFW. To można sprzedać w takiej formie baranom na Podhalu, a nie goldim tego świata. Jak janki to usłyszeli, to natychmiast zaczęli się pakować. W ciągu miesiąca zarobili po 50%, spójrzcie na indeks dolarowy.

Co powinien zrobić Vincent (żebyście go nie winili za zjazd)?
1. Poprzeć Gurcsanyego w Strasbourgu (wersja aktywna) albo milczeć (wersja pasywna). Za wszelką cenę unikać korzystnego odróżniania się od parszywych Węgrów, bo nie dość że podkopujemy w ten sposób Grupę Wyszehradzką, to jeszcze upewniamy świat, że Polska jest zagrożona. Kapitał traktuje Polskę stadnie, jeśli kłopoty ma Praga, to i Warszawa. Ponadto tylko w grupie Polska mogłaby uzyskać coś konkretnego od ECB, w sprawie sposobu i metod wchodzenia do ERM, a także funduszy stabilizacyjnych, którym na drodze stanęła kanclerz Merkel.
2. Odpowiednio wcześnie przestać ujadać o zdrowych fundamentach, nie oddamy ani guzika i tromtadracją, najpóźniej wtedy, kiedy budżet przestał się domykać.Jest to racjonalne podejście, aby uniknąć blamażu, takiego jak przyznanie, iż Polska nie tylko nie jest odporna na kryzys, ale będzie w recesji prawie na pewno nazajutrz po tromtadracji, że nam nic nie grozi.
3. Ostrożnie zakontraktować awaryjne finansowanie deficytu oraz współwarunkowane tym wejście do ERM. To są ściśle powiązane kwestie i nalezy je negocjować i uzgodnić z ECB, Angelą Merkel, prezydentem Kaczyńskim i premierem Tuskiem. Polska mogła - w grupie z Węgrami wytargować pomoc akcesyjną (stabilizacyjną) od ECB. To bankowi centralnemu zależy na zredukowaniu ryzyka kursowego, ponieważ kredyty banków z tej strefy są zagrożone. Było to możliwe przy skoordynowanym, przemyślanym i konsekwentnym wysiłku. Mamy fundusz awaryjny z MFW, który spełni tę samą rolę, ale jest z MFW, a ponadto żaden to sukces, Polska wpłaci swoją składkę do funduszu w wysokości 1,5 mld.
4. Opublikować polską ścieżkę do ERM, z kalendarzem, lub bez, wszystko jedno, ważne: z warunkami brzegowymi do negocjacji z Unią (i finansjerą), jako wynik konsensusu politycznego w kraju. Zamyka to hasanie polityków od ściany do ściany kosztem polskich firm i przymusowo buduje ich lojalność. Dlaczego musi to zrobić Vincent? Bo on toto firmuje. Skoro takich warunków szefowi nie stawia, to jest malowany, ale i tak za to odpowiada.

Zamiast tego Vincent wykonał wszystkie punkty na opak. Po co i dlaczego? Widocznie nie mógł lepiej. Ale przyznacie, po bliższej analizie, fachowiec z janek nie mógł nic innego zrobić, jak się spakować. Na jednej sesji dolarowy indeks wig20 spadł 5,5%. To coś znaczy.

Nakreślone cztery życzenia oczywiście nie były do spełnienia w dzisiejszej Polsce, niemniej żal mi ministra Rostowskiego, gdy chce przekuć awaryjną pożyczkę stabilizacyjną z MFW na sukces polskiego rządu i dowód siły finansowej, dowodząc przy tym jednocześnie, że recesja w Polsce nie jest nieunikniona. Ktoś, kto ma odrobinę dłuższą pamięć niż tydzień i odrobinę bogatszą literaturę, niż Fakt, odnosi przykre wrażenie niekompetencji, słabości i niekonsekwencji. Cóż zatem powiedział Vincent? Niby nic, w kampanii PR nawet nieźle, ale w ciągu zdarzeń, w kontekście międzynarodowym, klapa i żenada.

Na koniec optymistycznie. Nie jest tak, że Polska jest wyjątkowa w swoich kłopotach. Po prostu Polska nie jest wyspą i prowadzenie polityki wyborczej i gospodarczej staje coraz częściej do siebie w opozycji. Co wygrywa, widać. Podobnie jest jednak na całym świecie. Stany: recesja+deflacja, Niemcy: recesja+deflacja, Brytania: recesja+deflacja, Chiny:słabnący wzrost+deflacja. Polska całkiem nieźle:stagnacja+deflacja.
© zezorro'10 dodajdo.com

wtorek, 24 marca 2009

Made-off: gdzie pieniądze są za las?

Kontynuując rozważania nt. deflacji kontra inflacji, które zaprzątają teraz tęgie głowy analityków, a które to problemata zezowaty już sobie w cichości swojej rozstrzygnął, na czego ślady dociekliwi czytelnicy trafią choćby w tekście na temat quantitative easing, przejdźmy do uogólnienia wniosków.
© zezorro'10 dodajdo.com

SCOOP! komu płaci AIG polisy CDS

prywatny potentatDzięki Jokerowi mam wiarygodną listę beneficjentów ostatniej pomocy bankruta AIG.
© zezorro'10 dodajdo.com

Fanny money, co dalej?

Rosja właśnie zaprzeczyła ustami swego ministra finansów, że nie jest zainteresowana nabywaniem kolejnych "agencies". Nie dziwota, w końcu co najmniej połowa rezerw dewizowych tego kraju od jesieni zniknęła, pożarta głównie w pakiecie pomocowym i obronie spadającego rubla.
© zezorro'10 dodajdo.com

Telegraph: co mówi Ambroży

Ambroży Evans-Pritchard jest najlepszym ekonopublicystą w Europie, moim skromnym zdaniem. Poniżej zestawienie jego ostatnich artykułów, wszystkie au courant, polecam. Jeśli ktoś raczy przetłumaczyć, to z chęcią opublikuję i myślę, że Ambroży się nie obrazi.
© zezorro'10 dodajdo.com

Tusku i Rostowski: same sukcesy

Kozakiewicz Sądząc z relacji zainteresowanych, premier i minister finansów odnieśli druzgocące sukcesy na kryzysowym szczycie w Brukseli. Sprawdźmy.
© zezorro'10 dodajdo.com

Marcinkiewicz, czyli Midas i Adidas

Były premier, kolega z pracy radcy Gronickiego
ma nieszczęście bycia antymidasem. Wszystko, czego się dotyka, zamienia się w coś innego. Jego wyborcy nie wiedzą, że nauczyciel fizyki nie ma szansy na opanowanie, a co dopiero współplanowanie walutowej spekulacji w Goldman Sachs,
© zezorro'10 dodajdo.com

Polska jest już w recesji?

spożywczakNa początek wycinki z innego bloga
zezowaty Zorro | 2009-02-12 13:46 |
... Szkoła podlaska kłania się idiotom na ministerialnych posadkach, którzy na święta ogłaszali 5% wzrostu w tym roku.
© zezorro'10 dodajdo.com

Bratanki Gronickiego

Gronicki minister, radca Goldman SachsMirosław Gronicki, minister finansów w rządzie Belki, osoba o niepodważalnej kompetencji, obecnie "doradca" Goldman Sachs w Londynie, udzielił w kluczowym, ubiegłym tygodniu znamiennego wywiadu.
© zezorro'10 dodajdo.com

Pawlak: opcja zero czyli Pawlak pod Grunwaldem

Pawlak minister ur. Model
albo tańczący z bankami.
Poprzednie odsłony:
Broń masowego dojenia
Pawlak na białym koniu
Czaruś pod choinkę
© zezorro'10 dodajdo.com

Spokój grabarza, czyli Frania umarła

pralka Frania[/caption] Tytuł od Trystero, zainspirowanego Elektryczną Gitarą chirurga z Banacha. Nastrój: Elektryczne Gitary-Spokój Grabaża

Krótki przegląd prasy, który wystarczy za prognozę.
© zezorro'10 dodajdo.com

Dlaczego PL jest poważnie zagrożona recesją światową i dlaczego nie cierpię nadętych pajaców

| 2008-11-12 13:00 Aktualne! wpis pochodzi z innego bloga (jest mojego autorstwa), a zwrócił uwagę innych, co mnie najpierw zdziwiło, a po zastanowieniu wcale, bo w sumie jest trafny.
© zezorro'10 dodajdo.com

muut