Go To Project Gutenberg
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazprom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazprom. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 czerwca 2014

Wieści ze wschodu: gaz i judejczycy

-
Z działu "listy do redakcji" mamy dwa przepysznej urody smakołyki, na gorąco ze zbuntowanej Donieckiej Republiki Ludowej, gdzie ostatnio wojna domowa zbiera krwawe żniwo dzięki bombom kasetowym i rakietom ziemia-powietrze, którymi nowy prezydent częstuje niezadowolonych poddanych. Po pierwsze: judejczycy są aktywni zbrojnie po obu stronach wojny domowej [znaczy obie strony płacą] oraz po drugie: potwierdzają się pogłoski o zamiarach wprowadzenia przez Moskwę rozliczeń za eksport gazu wyłącznie w rublach. Obie wieści z kategorii BREAKING, łamiące serca lemingów.
© zezorro'10 dodajdo.com

piątek, 10 września 2010

Umowa gazowa z Rasiją

Da z Rasija

Wrzucam kolejną ciekawą audycję z Radiowej 3jki. Wojciech Reszczyński wraz z zaproszonymi gośćmi porusza temat: surowców energetycznych ich wydobycia, zasobów i zabezpieczenia dostaw na rodzimy rynek.

Temat podejmuje tuż po tym jak Głownaja Komisyja zwróciła uwagę mojemu faworytowi Waldemarowi P. że przygotowywana umowa gazowa z Rosją - przedłużenie do 2037 r. jest nie zgodne z zapisami prawa UE. Chodzi głównie o opłatę tranzytową, której wysokość ma wynieść maksymalnie do 2045 r. 21 mln złotych. Polska ma być według szanownej Komisyji "zakładnikiem strony rosyjskiej". Mr. P. po spotkaniu z Brukselką stwierdził:

"Po dyskusjach i wyjaśnieniach, które przedstawiliśmy urzędnikom dyrekcji ds. energii Komisji Europejskiej, nie ma już wątpliwości co do kluczowych elementów tego porozumienia. Natomiast pozostałe propozycje związane (są) z potrzebą przeredagowania tekstu, aby w sposób bardziej dla Komisji odpowiedni uwzględniał prawo europejskie. To dotyczy w szczególności zapisów, które są związane z operatorem przesyłowym"


Brukselka miała dostęp do umowy, o której My obywatele nie wiemy nic poza tym, że planuje się ją przedłużyć? Red. Witold Michałowski dość kwieciście mówi o stratach w wyniku nie pobierania odpowiedniej stawki tranzytowej za gaz przepływający gazociągiem Jamalskim - 40 mld USD, jest to w prawdzie szacunkowa liczba, aczkolwiek daje do myślenia.
Postanowienia umowy pozostają nie jawne, z wypowiedzi szanowanego ministra wynika, że poważniejszych zmian nie będzie, wygląda więc na akcję "nic o Was bez Nas".

Podeliberujmy troszkę czy UE chodzi tutaj o złe warunki na których Polska wynegocjowała tranzyt? Interes Polski jest poniekąd interesem całej wspólnoty. W komunikacie wysyłanym przez Brukselę mowa jest również o konieczności powierzenia tranzytu 'niezależnemu operatorowi'. Spółkę EuRoPolGaz ma zastąpić Gaz-System jako operator polskiej części gazociągu Jamalskiego. Czy według Brukseli jest ona 'niezależna' a może spółka ta ma się nią dopiero stać?


Ostrożnym Nam kanieczno nada ale raczej nie torze
© zezorro'10 dodajdo.com

czwartek, 29 października 2009

Waldek na gazie

Nasz ulubiony Waldek urodzony Model wrócił z dyskusji z Moskalami i oświadczył, że osiągnięto "porozumienie polityczne" co do zarządzania EuroPolGazem. Waldek zgodził się na równoprawny udział PGNiG oraz Gazpromu, fift-fifty, zaproponowany przez Putina z okazji ostatniej wizyty na Westerplatte. Bez zgody na roszadę udziałów, polegającą najzwyczajniej w świecie na wywłaszczeniu mniejszościowego udziałowca w osobie spółki Gas-Trading, strona rosyjska nie dawała złudzeń co do wznowienia dostaw brakujących nam kilku mld m3 gazu.

Jak wiadomo, zima za pasem, więc czas się było dogadać. Waldek się politycznie dogadał, przyobiecując jeszcze ramowy kontrakt na odbiór 11 mld m3 gazu przez następne 20 lat, ale umowa na brakujące do opalania marne kilka mld, potrzebne dzisiaj, ciągle jest w lesie. Ciekawe, jak z tego impasu, co do którego Waldek politycznie się porozumiał, panowie wyjdą technicznie oraz prawnie. Ciekawe, jak spróbują wywłaszczyć zawadzającego w pełnej kontroli jamalskiej rury Gudzowatego? Bo przecież pogaduszki polityczne Waldemara urodzonego Modela to jedno, a własność decydujących 4% EuroPolGazu to drugie.

Pisze wprost
Aleksander Gudzowaty ostrzega, że nowa umowa gazowa z Rosją, na mocy której ze składu polsko-rosyjskiej firmy EuroPolGaz zajmującej się tranzytem rosyjskiego gazu przez Polskę zniknie firma Gas Trading, doprowadzi do zwiększenia uzależnienia naszego kraju od Rosji. - Rosja będzie zarabiać, my nic z tego nie będziemy mieli - twierdzi Gudzowaty, którego Bartimpex ma 36,17 procent udziałów w firmie Gas Trading.

Negocjacje dotyczące nowej polsko-rosyjskiej umowy gazowej wciąż trwają. Wiadomo na razie, że strony ustaliły już kwotę dodatkowych dostaw gazu do Polski na poziomie 11 miliardów metrów sześciennych rocznie. Kontrakt na dostawy gazu z Rosji został przedłużony do 2037 roku. Zarówno Polska jak i Rosja są zdecydowane, by ze spółki EuroPolGaz eksploatującej polski odcinek gazociągu jamalskiego wyeliminować firmę Gas Trading, w której ponad jedną trzecią udziałów ma Aleksander Gudzowaty.
No właśnie. Negocjacje trwają. Panowie się porozumieli, że Gudzowaty ma im opylić brakujące do szczęścia po 2% i będzie eldorado. Jego Pawlak nie pytał, bo zdaje się, odgadł odpowiedź z jednym palcem...
Handel "non-profit"

Zdaniem Gudzowatego pozbycie się ze spółki Gas Tradingu doprowadzi do tego, że spółka EuroPolGaz stanie się "organizacją non-profit". - Rosjanie będą zarabiać pieniądze na sprzedaży gazu do Niemiec i innych krajów, a my nic z tego nie będziemy mieli - ostrzega. Rosjanie mieli wymusić takie rozwiązanie grożąc, że w innym przypadku wstrzymają dostawy gazu dla Polski. - To sytuacja bez precedensu w historii gospodarczej. Nasi niedołężni politycy nie umieli temu zaradzić - oskarża Gudzowaty. Biznesmen twierdzi również, że jeśli rząd zgodzi się na żądania Rosjan dojdzie do "nowej Targowicy".
Co do Targowicy to bym się powstrzymał, ale co do zasady jest przecież jasne, czego pragnie niedźwiedź. Odzyskania kontroli nad rurą, każdym dostępnym sposobem. Teraz wystarczy mu udział 50%, który z czasem i tak zamieni na większościowy, poprzez konwersję długów. Jeśli PGNiG przestanie słuchać, znowu będzie jakaś awaria...
Gudzowaty: muszą mnie zastrzelić

Gudzowaty zapowiada, że on udziałów w EuroPolGazie się nie pozbędzie. - Jak mnie do tego zmuszą? Zastrzelą mnie? Innej możliwości pozbawienia mnie udziałów nie ma - twierdzi. Natomiast w przypadku, gdy rząd odgórnie pozbawi go udziałów, biznesmen zapowiada, że będzie dochodził sprawiedliwości w sądzie. Zaznacza, że broni w ten sposób interesu Polski - jego zdaniem po wyeliminowaniu Gas-Tradingu Rosjanie będą dążyć do przejęcia pełnej kontroli nad EuroPolGazem.
I to się zezowatemu podoba. Niezależnie od tego jakie tam lody w tych Tradingach były kręcone, własność to własność. Kiedy jakiś urodzony Model ogłasza, że ją odbierze, żeby nam było wszystkim ciepło, robi się naprawdę zimno...
© zezorro'10 dodajdo.com

poniedziałek, 19 października 2009

Peace. Poland. CEE

Mamy oczywiście kontynuację pokojowej nagrody. Wbrew oczekiwaniom epicentrum wydarzeń wcale nie leży nad Eufratem, jakbyście się wszyscy spodziewali, ale tu, w Warszawie. I nie chodzi wcale o megaawarię z podsłuchami i śmierdzącą stocznię. Było słuchać zezowatego. Jeszcze don ma szansę chociaż uciec z honorem, wywalając swego przy...asa, tego asa od drutów. Posłuchajcie po prawej, co mają nasi politico w tej sprawie. Zdziwko, że zezowaty w ten deseń od jakiegoś czasu? Nie powinno. Żeby już całkowicie sprawa była nieodkręcalna, podłożył się v-ce szef Mąka. Jeśli to nie jest klasyczny przykład najlepszego przyjaciela człowieka, którym jest - jak powszechnie wiadomo - dobrze podłożona świnia, to ja nie wiem co to jest klasyka (Mąka tajne stenogramy z podsłuchów upupionego dziennikarza wstawił jako dowód do procesu cywilnego z innym dziennikarzem, Rymanowskim z TVN). Słuchaj Tusku, on nie słucha, bo ma głuche oba ucha. Słuchaj geniusku. Wywalaj ostatniego przyjaciela swego, strażnika swych służb niewydarzonych, ostatniego gwaranta twego bezpieczeństwa, Bondaryka. Tako rzecze zorro. Jak go nie wywalisz, to ci go wywalą i po co ci to było. Tusk od sprawy nie ucieknie. To nie moja opinia, to cytat i to z dobrego źródła :) Na tym chwilowo przerywamy ten odcinek sprawy pis, żeby przejść do peace.

Sekretarka stanu Clinton zaliczyła właśnie sromotną porachę w Moskwie, gdzie jej pokazano środkowy pazur niedźwiedzia. Na nic gesty i zaklęcia wyrzucenia tarczy na śmietnik. Obama musi się czuć dziś mocno wkurzony. Dał putinowcom taki piękny prezent, Polskę bez tarczy w rocznicę haniebnego 17 września i co? I niedźwiedź mówi niet. Prezenty owszem, przyjmują, ale niech Obama nie liczy na szybki rewanż. Najdobitniejsze słowa z tej wizyty to było zapewnienie Clinton że Stany nie zabiegały o poparcie przez Moskwę sankcji wobec Teheranu. Na język polski tłumaczy się to tak, że na taką prośbę Moskwa odpowiedziałaby gromkim, szyderczym śmiechem.
Pisze Times
Nie jest łatwo pracować jako sekretarz stanu dla swojego byłego rywala w wyborach prezydenckich. Szczególnie, gdy ten dostaje Pokojową Nagrodę Nobla po raptem dziewięciu miesiącach piastowania urzędu.
Dlatego ostatnią rzeczą, jakiej podczas zeszłotygodniowej podróży do Moskwy potrzebowała Hillary Clinton, były kłopoty ze strony premiera Władimira Putina. A tak się właśnie stało. Wstyd i zakłopotanie to chyba najlepsze określenie uczuć amerykańskiej sekretarz stanu.

Clinton miała nadzieję, iż w ciągu dwudniowej wizyty zdoła przekonać Rosjan do tego, by poparli podjęcie ostrzejszych środków wobec Iranu. Miała ku temu podstawy. We wrześniu prezydent Dmitrij Miedwiediew wysłał sygnał, że Moskwa może przestać sprzeciwiać się wprowadzeniu sankcji wobec Teheranu, jeśli ten dalej będzie odmawiał współpracy w kwestii kontroli jego programu nuklearnego.

Niestety. Putin - właściwy przywódca państwa - zlekceważył amerykańską sekretarz stanu. - Jeśli dziś, jeszcze przed podjęciem konkretnych kroków, zaczniemy rozmawiać o sankcjach, nie uda się nam stworzyć korzystnych warunków dla negocjacji. Dlatego rozmowy na ten temat uważamy za przedwczesne - oświadczył premier Rosji tuż przed rozpoczęciem oficjalnej wizyty w Chinach.
W kwestii uzyskania pomocy Moskwy Clinton poniosła sromotną klęskę.

Jest ona tym bardziej dotkliwa, że wcześniej USA ustąpiły Rosji w sprawie rozmieszczenia elementów tarczy rakietowej w Polsce i Czechach. Sekretarz stanu wróciła do domu z pustymi rękoma. Jej nieudana wyprawa z pewnością wzmocni głosy krytyczne dotyczące zdolności Clinton do odgrywania silnej roli dyplomatycznej.

Prezydent Obama pracę w najbardziej zapalnych ogniskach świata powierzył swoim wysłannikom. Wszyscy są doświadczeni i mają bardzo mocną pozycję polityczną. Afganistan i Pakistan - Richard Holbrooke. Bliski Wschód - George Mitchell. Iran - Dennis Ross. Irak pozostaje w gestii wiceprezydenta Joego Bidena.

Sekretarz stanu wykonywała raczej skromne zadania dyplomatyczne. Rzadko trafiała na czołówki gazet. - Co jej zostało? Afryka? - pytał jeden z amerykańskich dziennikarzy.

W istocie w jej kompetencjach leżą Rosja i Chiny. Ma też pewne sukcesy. Jak choćby pomoc w ponownym ustanowieniu przez Turcję i Armenię - po całym stuleciu wzajemnej wrogości - stosunków dyplomatycznych.

Oczywiście Rosja bardzo jest rada z ustępstw pokojowego noblisty Obamy, jak pisze onet
Rosja wita z uznaniem rezygnację Stanów Zjednoczonych z rozmieszczenia elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i w Czechach, oczekując jednocześnie, że Waszyngton przedstawi Moskwie szczegóły swej nowej koncepcji obrony przed pociskami balistycznymi - oświadczył w Brukseli rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.
- Powitaliśmy już z uznaniem amerykańską rezygnację z tej inicjatywy (antyrakietowej poprzedniej administracji prezydenta George'a W. Busha). Cieszymy się na dialog z naszymi amerykańskimi partnerami, by poznać szczegóły ich nowych planów w sprawie obrony przeciwrakietowej oraz zorientować się, w jakim stopniu umożliwi nam to posuwanie się naprzód z inicjatywami, które prezentowali prezydenci (Dmitrij) Miedwiediew i (Barack) Obama - powiedział szef rosyjskiej dyplomacji po rozmowach z przedstawicielami Unii Europejskiej.

Czyżby nie pobrzemiawały tu nuty ironii? Owszem, w najlepszym stylu. Tu idzie o kasę i o siłę. Żeby nie było wątpliwości, o co tu naprawdę idzie, pożegnawszy Hillary, prezio Aleksander leci prosto do Belgradu, ażeby tam pogadać o nowych rurociągach, Southstream konkretnie. Jak donosi onet
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew udaje się we wtorek do Belgradu, gdzie weźmie udział w obchodach 65. rocznicy wyzwolenia serbskiej stolicy spod hitlerowskiej okupacji, a także przeprowadzi rozmowy z prezydentem Serbii Borisem Tadiciem na temat dwustronnej współpracy gospodarczej, przede wszystkim w sferze energetycznej.
Głównym wydarzeniem wizyty ma być zawarcie przez rosyjski Gazprom i serbski Srbijagas umowy w sprawie modernizacji podziemnego magazynu gazu Banatski Dvor, ok. 60 km na północny wschód od Nowego Sadu, w wyniku której jego pojemność wzrośnie z 300 mln do 800 mln metrów sześciennych.

Rozbudowa tego obiektu jest jednym z elementów podpisanego w styczniu 2008 roku pakietu rosyjsko-serbskich porozumień dotyczących współpracy w dziedzinie energetycznej. Na ich mocy Gazprom za 400 mln euro przejął też 51 proc. akcji serbskiego, państwowego koncernu naftowego NIS (Naftna Industrija Srbije).

Przeciwnicy intensyfikacji współpracy energetycznej z Rosją twierdzą, że cena 400 mln euro za NIS jest zbyt niska i że kontrakt z Gazpromem stanowi formę zapłaty Moskwie za poparcie Belgradu w sporze o Kosowo.

Umowy z Rosją przewidują również, że Gazprom poprowadzi przez Serbię jedną z odnóg gazociągu South Stream, który zamierza zbudować razem z partnerami z Włoch i - prawdopodobnie - Francji. Magistralą tą gaz z Rosji i Azji Środkowej przez Morze Czarne i Bałkany ma popłynąć do Europy Południowej, Środkowej i Zachodniej, z ominięciem Ukrainy. Serbski odcinek South Stream będzie liczyć 400 km i tłoczyć co najmniej 10 mld metrów sześciennych surowca rocznie.

Według wstępnych założeń 900-kilometrowa rura poprowadzi z Rosji po dnie Morza Czarnego do Bułgarii, gdzie podzieli się na dwie nitki: północną - do Austrii i Słowenii przez Serbię i Węgry oraz południową - do Włoch przez Grecję.

Koszt budowy South Stream szacuje się na 20 mld euro. Gazprom chce oddać gazociąg do użytku przed końcem 2015 roku. Do końca 2009 roku ma się określić w sprawie ostatecznej trasy magistrali.

South Stream na stanowić alternatywę wobec popieranego przez Unię Europejską gazociągu Nabucco. Ta rura ma biec przez terytorium Turcji, Bułgarii, Rumunii i Węgier do Austrii. Magistrala ta ma zaopatrywać UE w gaz z regionu Morza Kaspijskiego i Azji Środkowej.

Innym ważnym wydarzeniem wizyty Miedwiediewa ma być przyznanie Serbii rosyjskiego kredytu w wysokości 1 mld dolarów. Strona serbska zwróciła się do Rosji o tę pożyczkę w czerwcu. 350 mln USD rząd Serbii chce przeznaczyć na pokrycie deficytu budżetowego, a pozostałe środki mają być skierowane na finansowanie wspólnych projektów infrastrukturalnych.

I oczywiście jest natychmiastowa riposta Obamy, zapowiadającego rozbudowę baz wojskowych na Bałkanach. Pisze rzepa
Stany Zjednoczone wydadzą 100 mln dolarów na obiekty wojskowe w Bułgarii i Rumunii - poinformowały bułgarskie media, powołując się na amerykańskie źródła

60 mln z tej kwoty ma być przeznaczone dla Bułgarii. Decyzja w tej sprawie zapadła po rezygnacji administracji prezydenta Baracka Obamy z rozmieszczenia elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach - informuje w wydaniu elektronicznym dziennik "Dnewnik".

W bazie, która ma powstać w Bułgarii, będzie mogło stacjonować do 2500 amerykańskich żołnierzy. Obiekt będzie gotowy do końca 2011 roku. Rumuńska baza będzie mniejsza - dla 1600 żołnierzy.

- Bazy będą własnością rządów Bułgarii i Rumunii i mają być wykorzystywane wspólnie przez siły zbrojne Stanów zjednoczonych i obu bałkańskich państw - podaje "Dnewnik", cytując wypowiedź dowódcy sił zbrojnych USA w Europie Wschodniej Gary'ego Russa.

I wszystko jasne. Jak zapowiadał zezowaty w swoim wściekłym tekście o 17 września, naganianie Polski na neoimperializm i sny o potędze Friedmana ma głęboki sens geostrategiczny. Polska ma szansę stać się bazą USA na wschodniej flance, więcej powiem - POlska w takiej roli Obamie jest niezbędnie potrzebna. Angela więcej Amis już nie potrzebuje i nie chce. Czas na przeprowadzkę, zwłaszcza że Włodek z Alkiem już budują gazociągi przez Bułgarię i Rumunię. Oczywiście nie wiadomo, kto, kiedy i czy w ogóle obudzi się w tym amoku podsłuchowym, bo donek jakby zupełnie znikał, ale fakt pozostaje faktem. Dzisiaj centrum wydarzeń jest w Europie środkowo-wschodniej i nie chodzi o żadne nagrania, ani bomby atomowe, tylko najzwyczajniejszy tranzyt nafty i gazu, którego nam notabene zaraz zabraknie. Drugim topem jest US Army, która szuka nowego domu, a nie żadne tam mityczne tarcze i mityczne stocznie, budujące widmowe gazowce do przewozu gazu za 50 lat. Pozostaje zawsze nadzieja, że kierownik ośrodka obudzi się zanim wszystko zamarznie w środku zimy, w oczekiwaniu na atomowy wybuch w Teheranie oraz kolejne rewelacyjne nagrania. It's economy stupid. Ropa, gaz, wojsko. Igrzyska i tańce potem.
© zezorro'10 dodajdo.com

czwartek, 20 sierpnia 2009

Grad nie spadnie

Zezowaty ma dla was prognozę pogody. Grad nie spadnie. W sumie to żadna prognoza, o tej porze roku można się tego spodziewać. Otóż tylko na pozór.

Swego czasu - kiedy było większe zagrożenie gradem - zezowaty relacjonował, że deal sprzedaży stoczni śmierdzi niemiłosiernie. Nawet niektórzy zarzucali mi manipulację faktami, że przecież nigdzie nie jest dowiedzione, kto z kim jest powiązany i dlaczego. Wszyscy przez lato żyli w błogim oczekiwaniu, że za szemranym funduszem powierniczym, obsługującym w raju podatkowym Mossad, stoi - jak nas przekonywał niezmącony minister Grad - tzw. kapitał katarski, który zamierza kontynuować produkcję statków. Na zezowate oko wyglądało to jak cicha obietnica produkcji gazowców, które będą potrzebne do wożenia skroplonego gazu, który - dla dywersyfikacji oczywiście - zakontraktujemy sobie w emiracie Kataru. Dla dostawcy interes sensowny na pozór w dwójnasób, przecież można zarobić i na produkcji statków i na wożeniu tego gazu i na jego sprzedaży. Jedyny kłopot to był ten szemrany nieznany fundusz, który nadaje się do obsługi kasyn w internecie oraz licznych procesów o odszkodowania z IRS, ale - przynajmniej na zezowate oczy - nie nadaje się na wiarygodnego kupca dużych zakładów w Polsce.

Don premier w Katarze był, kontrakt na gaz podpisał, a zaliczki od legendarnego funduszu za wygrany przetarg jak nie było, tak nie ma. Pierwszy termin minął, drugi termin minął. Teraz Grad zapewnia, że przejęciem inwestycji rzekomej anonimowej firmy z Kataru jest zainteresowany QIA, największy fundusz inwestycyjny w regionie. W sumie piękny gest, w końcu się rzekomo panowie dogadali, Polska gaz kupuje, grubo przy tym przepłacając, Katarczycy kupują niechciane stocznie i wszyscy są szczęśliwi. Kłopot w tym, że interes jest niedostatecznie słodki dla inwestora i z niego zrezygnował, bo sytuacja w branży stoczniowej jest na najbliższe lata licha i jeszcze się pogarsza. Wariant drugi jest jeszcze gorszy, a brzmi on zwyczajnie tak, że cały ten przetarg i korowody od początku były dla picu, bo zainteresowani wiedzieli, że stocznie są niesprzedawalne, ale chcieli domknąć sprawę gazu, a stocznie domknąć musieli. W tej sytuacji majątek stoczni opyli naprawdę za grosze syndyk (bo przecież nikt go nie chce), a w sprawie od początku chodziło o centralnie położone dziesiątki ha ziemi. Dźwigi i suwnice sprzeda się na złom, a na nabrzeżu zacumuje wolnocłowy burdelik. Pięknie będzie. Curacao na pełnym gazie.

W sprawie wyjaśnienia ministra Grada są nie dość że żenujące, ale w ogóle cała ta sytuacja jest poniżej wszelkiej krytyki. Wadium od funduszu z Antyli zezowaty nie wziąłby na poważnie nawet na przetargu na stary rower, a co dopiero stocznię. Okazuje się jednak, że zezowaty nie tylko źle widzi, ale w dodatku ma omamy słuchowe. Nieprawdą jest, jakoby don premier zagroził dymisją Grada, jeśli sprawa stoczni do końca sierpnia nie zostanie załatwiona. On nigdy nic takiego nie powiedział, po prostu. Grad nie spadnie, a kto wierzy w cuda, niech dalej czeka na wpłatę pieniędzy z Antyli, Kajmanów, Azorów i nawet Jersey. Czy wpłyną, czy nie wpłyną grad nie spadnie, bo kto widział we wrześniu grad?

Nie wierzysz, posłuchaj ministra. Minister prawdę Ci powie.







© zezorro'10 dodajdo.com

wtorek, 24 marca 2009

Gaz do dechy

Nie jest śmiesznie. Nasz sąsiad ze wschodu jest na krawędzi wojny domowej. Wczoraj jednostka specjalna Alfa - na polecenie prezydenta Juszczenki - wtargnęła do siedziby państwowego przedsiębiorstwa dystrybucji gazu Naftohaz.

© zezorro'10 dodajdo.com

muut