-
Oto list do najgorszego prezesa banku centralnego w Europie [patrz art. o Prometeuszu Belce, załatwiającym sobie stołek u głównego gestapowca Sienkiewicza, przy wódeczce u Sowy - z przyjaciółmi oczywiście]. Tym razem same fakty, czarne na białym. Czekam na odpowiedź, ale niespecjalnie spięty, bo wiadomo - Belka nie gnój, a tu lupa i kamieni kupa... Czy Belka okaże się dodatkowo prezesem najgorszego banku centralnego w Europie? Pytania jakby to sugerowały, z pewną taką malejącą rezerwą, walutową oczywiście. Będzie to przedmiotem zmiany wycen i różnic kursowych oraz "różnych takich" pozycji bilansowych, bo - sorry, taki mamy klimat gospodarczy. Słowem: odpowiedź już jest z grubsza znana, ale chociaż przeczytaj pytania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NBP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NBP. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 czerwca 2014
niedziela, 22 czerwca 2014
Prometeusz Belka, niełatwe jest życie bankiera
-
Swoje zdanie o działaniach Belki już wypowiedziałem - w dwu punktach, teraz czas najwyraźniej na wyjaśnienia, bo lud juź klechdy o Prometeuszu Belce i powstaniu narodów przeciw uciskowi banksterów kleci.
Swoje zdanie o działaniach Belki już wypowiedziałem - w dwu punktach, teraz czas najwyraźniej na wyjaśnienia, bo lud juź klechdy o Prometeuszu Belce i powstaniu narodów przeciw uciskowi banksterów kleci.
środa, 18 czerwca 2014
Krótka piłka: O co chodzi z podsłuchami Wprost? 4
-
To jest ustawka, ale wcale nie z powodów językowych, jak celnie usłyszała uzdolniona językowo, a także kłótliwa i wymowna Izabela Brodacka-Faltzmannowa.
To jest ustawka, ale wcale nie z powodów językowych, jak celnie usłyszała uzdolniona językowo, a także kłótliwa i wymowna Izabela Brodacka-Faltzmannowa.
piątek, 28 września 2012
Czy jesteśmy w recesji czyli okiem centralnego bankiera
-
W poprzednim odcinku było spojrzenie historyczno-gusowskie na cuda Zielonowyspowców, którzy tym się różnią od Zielonoświątkowców, że natchnienie biorą nie od św.Ducha, tylko od najgłupszego w bandzie, czyli rudego Olsena. Teraz będzie od strony Wzrostowskiej, czyli natchnienie centralnego bankiera.
W poprzednim odcinku było spojrzenie historyczno-gusowskie na cuda Zielonowyspowców, którzy tym się różnią od Zielonoświątkowców, że natchnienie biorą nie od św.Ducha, tylko od najgłupszego w bandzie, czyli rudego Olsena. Teraz będzie od strony Wzrostowskiej, czyli natchnienie centralnego bankiera.
środa, 26 września 2012
Czy jesteśmy w recesji czyli Zielonowyspowcy
-
To jest dobre pytanie, a nawet bardzo dobre. Na miarę wojny i pokoju. Dosłownie.
To jest dobre pytanie, a nawet bardzo dobre. Na miarę wojny i pokoju. Dosłownie.
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Gdybym byl bogaty
Merrill
Lynch: za dwa lata euro poniżej 3 złotych
Za dwa, trzy lata euro może kosztować tylko 2,7 zł – stwierdził w rozmowie z TVN CNBC Biznes Benoit Anne, strateg walutowy banku Merrill Lynch. Analitycy są przekonani, że przed naszą walutą okres szybkiego umocnienia, choć większość z nich uważa jednak, że nie będzie ono aż tak szybkie.
– Całkiem niedługo, w kwietniu, maju, możemy płacić za euro około 3,7 zł – mówi główny ekonomista ING Mateusz Szczurek. – Potem jednak nastąpi powrót do obecnej sytuacji i pod koniec roku euro znów będzie kosztowało około 4 zł. Szczurek dodaje, że jeśli założymy gotowość Polski do wstąpienia do Unii Walutowej za dwa, trzy lata, to kurs wymiany może oscylować wokół 3,6 zł za euro.
Tymczasem Skrzypek na dachu NBP ostrzega spekulantów użyjemy wszelkich środków, by chronić stabilność złotego
Warszawa, 18.01.2010 (ISB) - Narodowy Bank Polski (NBP) użyje wszelkich środków, by bronić stabilności polskiej waluty, wynika z poniedziałkowej wypowiedzi prezesa Sławomira Skrzypka. W ten sposób szef NBP ostrzegł banki inwestycyjne przed spekulacjami na naszym rynku walutowym, których bardzo kontrowersyjne nieraz prognozy nazwał "interwencjami werbalnymi".
"Złoty jest walutą, która ma pełen podstawy być walutą stabilną, zwłaszcza ze względu na bardzo mocne fundamenty gospodarki. Pokazaliśmy to choćby wynikiem PKB za 2009 r., a rok 2010 także będzie optymistyczny" - powiedział Skrzypek w wywiadzie dla Programu Pierwszego Polskiego Radia.
Szef banku centralnego dodał, że dla waluty zawsze najważniejsza jest stabilność, więc gdy słyszy prognozy różnych banków komercyjnych, to najpierw stara się analizować je w kontekście wcześniejszych szacunków tej samej instytucji.
"Często projekcje które różnią się tygodniami czy miesiącami między sobą są tak skrajnie różne, że można odnieść wrażenie, że nie służą one przedstawieniu rzetelnego obrazu przyszłości, ale stanowią jakąś formę werbalnej interwencji" - powiedział prezes NBP.
Skrzypek jeszcze raz mocno zaznaczył, że "złoty ma mocne fundamenty i wszelkie podstawy do tego, aby być stabilny". Zapewnił też, że będzie dbał o jego siłę. "NBP użyje wszelkich środków, by bronić stabilności naszego złotego" - podkreślił. (ISB)
Skrzypek jak zawsze twierdzi, że będzie bronił, tylko nie bardzo wiadomo, czego i dlaczego. Jest parcie na umocnienie złotego, to widać, słychać i czuć. Minister Vincent sprzedaje obligacje w usd i euro, co w oczywisty sposób na krótko wzmacnia złotego - przecież te waluty natychmiast są wymieniane na złote. Czego Skrzypek nie mówi, to fakt, że rząd teraz się w galopującym tempie zadłuża w walutach, co ma podwójne konsekwencje - wzrost długu oraz wzrost ryzyka kursowego, bowiem te długi trzeba oddawać z procentem. Gdyby obligacje były w złotym, byłby tylko problem zadłużenia. Najlepiej oddaje zatem nastrój jak zwykle rzeczowy Szczurek, który potwierdza, że rząd w pierwszym półroczu będzie sprzedawał waluty pożyczone w Londynie (umacnianie złotówki), aby przestać to robić latem (koniec umacniania).
Długoteminowe oczekiwanie umocnienia złotówki w związku z wejściem do euro jest tak odległe, że można go dziś pominąć. Co się liczy, to średnioterminowy wzrost obciążeń odsetkowych w walutach, osłabiający naszą walutę. Jeśli zajdzie do tego jakieś niepokojące wydarzenie na peryferiach euro, to rejon CEE gwałtownie opadnie. Stąd prognoza Szczurka jest najbardziej wyważona.
piątek, 31 lipca 2009
19 mld euro i drukarnia NBP
Dwa arcygorące tematy podesłał yulu.
Czy w 2010 r. Polska dodrukuje pieniądze?
Kto sprzedał 19 miliardów euro na polskim rynku?
Czy w 2010 r. Polska dodrukuje pieniądze?
Katastrofa polskich finansów publicznych w 2010 r., niemożność zaprojektowania i wykonania budżetu państwa, któremu grozi deficyt rzędu 90 – 100 mld zł i mizerny efekt fiskalny gigantycznych podwyżek podatków, składek i opłat mogą doprowadzić do konieczności przynajmniej pośredniego dodruku pieniądza po to, by Polska uniknęła losów Łotwy.
Polska jako jeden z nielicznych krajów Europy stworzyła sobie niezwykle rygorystyczne przepisy w zakresie finansów publicznych i długu publicznego ograniczające i zabraniające pokrywania deficytu budżetowego państwa poprzez Bank Centralny nawet w obliczu największego kryzysu od lat, który jest dopiero przed nami. Artykuł 216 Polskiej Konstytucji zabrania bowiem zaciągania pożyczek lub udzielania gwarancji poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekracza 3/5 rocznego PKB, czyli 60 proc. Zaś artykuł 220 Konstytucji RP przewiduje, że ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetu państwa przez zaciąganie zobowiązań w Centralnym Banku Państwa, czyli w NBP.
Kto sprzedał 19 miliardów euro na polskim rynku?
Pierwsze siedem miesięcy 2009 roku przyniosło wyraźne umocnienie złotego. W pojawiających się komentarzach analitycy podkreślają, że za tak dynamicznym umocnieniem polskiej waluty nie mogą stać zagraniczni inwestorzy, ponieważ w publikowanych przez NBP statystykach nie widać napływających pieniędzy. Czy mają rację?
Eksporterzy i overhedge na poziomie 300%
Na początku roku około połowa polskich eksporterów przed spadkiem kursu EUR/PLN i USD/PLN zabezpieczało się w bankach. Były to transakcje, w których wystawiane były opcje Call – zobowiązania eksporterów do sprzedaży waluty. Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu podaje, że według statystycznych szacunków około 40% tych zobowiązań nie miało pokrycia w przychodach z eksportu. Po raz kolejny mieliśmy zatem do czynienia z tzw. „over hedge”. „Oczywiście niektórzy eksporterzy mieli over hedge 300%, inni zaś mieli tylko 5% over hedge. Ale średnio było to około 40%” – tłumaczy Maliszewski. Aż tyle waluty zostało sprzedane bez realnego pokrycia w przychodach eksporterów. Przedsiębiorstwa takie musiały zatem albo rozliczać się bez dostawy waluty (polski bank w chwili rozliczenia zamykał pozycję kupując walutę w imieniu eksportera) bądź kupując walutę na rynku.
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
MFW: euro! subito!
Polska wejdzie do strefy euro, ale nie dostanie miejsca w Europejskim Banku Centralnym, który kieruje finansową polityką Unii Europejskiej. W ten sposób Międzynarodowy Fundusz Walutowy chce, by Bruksela pomogła Polsce i innym krajom Europy przyjąć wspólną walutę i wyeliminować spekulantów, którzy osłabiają kursy złotego, czy innych walut.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma tajny plan, jak pomóc gospodarkom Polski i innych krajów Europy Środkowej walczyć z kryzysem. Organizacja chce, by Warszawa została pseudo-członkiem strefy euro - pisze "Financial Times", który dotarł do raportu MFW.
Polska, Czechy i Węgry miałyby przyjąć euro, bez spełnienia wyśrubowanych norm gospodarczych. W zamian jednak nie dostałyby miejsca w Europejskim Banku Centralnym, który steruje unijną polityką monetarną. Dzięki temu, jak sugeruje MFW udałoby sie uniknąć coraz większego zadłużania tych krajów, gdy zagraniczne pożyczki przeliczane są na waluty krajowe, po coraz wyższym kursie. Później, po spełnieniu wszystkich założeń gospodarczych, oczywiście dostalibyśmy miejsce w zarządzie banku.
Czy plany organizacji mają szansę? Tego nie wiadomo - pisze "Financial Times", bo wcześniejszych propozycji złagodzenia warunków przyjęcia waluty nie poparły ani kraje strefy euro, ani kandydaci do wspólnego pieniądza. Na pewno jednak ten raport na nowo skłoni Unię do debaty, jak najszybciej wprowadzić Warszawę i inne stolice do eurolandu.
Jak widać nasi przyjaciele z MFW wzięli sobie do serca zezowate zastrzeżenia cd. spekulacji Goldie-boys i ryzyk z tym związanych. Propozycja niepełnego członkowstwa wydaje się na pozór fair, bowiem nie spełniając wszystkich kryteriów trudno żądać pełnoprawnego głosu. Niemniej aż dziw bierze, jak bardzo tam w tym euro Polskę chcą, zezowaty mówi wręcz, że "na gwałt", dosłownie.
Warto zastanowić się głęboko i zrobić rachunek zysków i strat, czy w depresji warto nam wchodzić do euro na jakichkolwiek zasadach, łagodzonych, czy nie łagodzonych, po to, żeby EBC mówiło naszemu panu Skrzypkowi, gdzie może Tricheta pocałować. Bo z wszystkiego już nie tylko na zezowate oczy widać, że Trichet bardzo chciałby tę złotówkę zaprząc do euro, za wszelką cenę. Zdradzę wam tu tajemnicę. Jak wiadomo, od kiedy bank pożyczy duże pieniądze klientom, to zmartwienie banku. Banki w Polsce, które rozkręciły boom kredytowy, stoją przed poważnym wyzwaniem recesji w Polsce, psującej rynek kredytowy doszczętnie. Jeśli do tego doliczymy jeszcze ryzyko walutowe - przy słabej obecnie walucie krajowej, nie łudźmy się - to banki mają duży problem z portfelem kredytów.
Euroizacja złotego na szybko znacznie zmniejszy ryzyko kredytowe i presję strachu, którą odczuwają polskie filie. Teraz pragną za wszelką cenę wciągnąć złotówkę pod bezpieczny dach. To pozytywny efekt sprzedaży polskiego sektora bankowego w obce ręce. Teraz to ich problem (w dużej części). Zobaczymy, co powie nasz Vincent. Po ostatnim pokazie w Brukseli niewiele mądrego się spodziewam.
środa, 1 kwietnia 2009
Mam dysonans, albo koszmar na dachu
Miałem koszmar. Koszmarny dysonans. Zezowaty nie rozumie, ni w ząb. Ledwie pochwalił Skrzypka na dachu, już ten robi odlot. Fruuuu. Poleciał, odleciał siłą poezji, finezji, ezoterii, naszej polskiej mizerii. A Pawlak mu dzielnie wtórował, jak Antek jakiś, albo Janko muzykant. Chocholi taniec, Wyspiański, Prus i tylko Gombrowicza brakuje. Kurde, co ja wczoraj piłem?
Teraz koszmar na jawie, Skrzypek daje koncert na konferencji.
Ostatnie osłabienie złotego chwilowe, NBP nie jest zaniepokojony - Waluty - kursy walut, porady walutowe - ...
Co zezowaty z tego rozumie? W zasadzie nic, ale spróbuje zanalizować.
1. Tąpnięcie złotówki wg Skrzypka nie stanowi żadnego istotnego sygnału.
2. Przyczyny tąpnięcia są znane, ale z powodów ogólnej polityki - zapewne słusznie - nie będą komentowane.
3. NBP nie oczekuje osłabienia złotego w najbliższym czasie, lecz wahań w wąskim przedziale.
4. Komentatorzy - zapewne słusznie - wskazują na Węgry, jako katalizator strachu w Europie środkowo-wsch.
5. Pawlak stawia na swojego konika, czyli opcje walutowe.
Mój dysonans polega na tym, że na podstawie obrazków, ostatnio zaprezentowanych takiego koktajlu w żaden spodób nie da się racjonalnie wymiksować. Co zatem widzi zezowaty? Że Skrzypek wystąpił godnie w obronie narodowej waluty i tyle. A że przy okazji odleciał, to trudno, pewnie zajarał sobie skuna, jak odwiedził stronę zezowatego. Owszem, mam odwiedziny z NBP, ale to o niczym nie świadczy, poza tym oficjalnie nie popieram legalizacji miękkich, chociaż jestem libertarianinem, sort of.
Według zezowatego dolar podjął swoje metodyczne ssanie, jak w poprzednim odcinku i tyle. Wystarczy obejrzeć wykres eurusd. To, że złoty się do niego osłabia, jest spowodowane zarówno słabością do euro, jak i słabością tego ostatniego do dolara. Owszem, teraz złoty jest niedowartościowany, ale co z tego? Może być niedowartościowany jeszcze długo. W zaistniałej sytuacji łagodzenie nastroju poprzez łagodne wahania, to najprostsza droga do plajty. Czytaj to i myśl, polski eksporterze, nie daj się uwieść Jankom Muzykantom.
W chwili obecnej są w grze dwa bardzo mocne mechanizmy, rwące złotówkę w przeciwstawnych kierunkach: ssanie na dolarze oraz lawinowo rosnące ryzyko kursowe w koszu CEE (Gyurcsany+opcje walutowe) z jednej strony oraz korzystne saldo wymiany handlowej ze wszystkimi sąsiadami z drugiej (złoty fundamentalnie tani). Jeśli zniknie ryzyko polityczne, albo zasysanie dolara zostanie przerwane, złotówka natychmiast odbije, bo ma mocne fundamenty. Jeśli wystąpią oba naraz, to złotówka odbije dynamicznie i zobaczymy euro po 3 zł.
Teraz najważniejsze, decydujące zezowate pytanie. Czy mówi do mnie ten pan, czy jego bliźniak obok? Czy z dwu jednakowych dróg mam wybrać tę w prawo, czy tę bardziej w prawo? (Kon)kursowe pytanie brzmi: Czy prawdopodobieństwo takiego rozwoju jest wielkie? Zezowatym zdaniem wykluczone. Wobec tego w najbliższym czasie, przynajmniej dopóki opcje nie zostaną rozliczone, na wzmocnienie złotego bym nie liczył. Więcej, na wykresie wygląda co najwyżej na możliwą konsolidację wobec euro i dalszy spadek wobec dolara. Tu chciałbym się mylić, ale dla zezowatego nie jest ważne, jak widzi, tylko jak jest naprawdę (to takie skrzywienie zezowatych).
Pojękiwanie o wąskich wahaniach przy tak przeraźliwych napięciach jest jakimś koszmarnym nonsensem i pewnie stąd moja wizja.
A tak wygląda dziś aktualny wykres usdpln. Ale to przecież tylko chwilowe osłabienie, trwające od pół roku. Ważne, że pan Prezes zna jego przyczyny. Zezowaty też zna, nawet o nich napisał, więc Skrzypek może szpanować komu innemu swą ezoteryczną wiedzą Ezopa na haju. Koszmarze precz.
Padło pytanie o QE w Polsce. Właściwie ono już się zaczęło przedterminowym wykupem obligacji. Teraz jest obcięcie rezerw. Kolejne kilkanaście mld dodatkowej płynności w bankach. Skoro nie mają złych kredytów ani toksycznych aktywów, to po cholerę im tak gwałtownie forsa? Przecież na niej siedzą... Trzeba spytać Bieleckiego, ale ten milczy, albo mówi zagadkami.
Zezowata diagnoza: Skrzypek już włączył mod QE. Spokojna czaszka.
czwartek, 26 marca 2009
Skrzypek na dachu NBP jest w porzo
JurekE | 2009-03-26 8:09 | IP: 82.177.168.*
1) w najnowszym wydawanym przez NBP cyklicznym ,,Raporcie o inflacji” na str. 91-95 możemy przeczytać wyniki głosowań w RPP od 24 IX 2008 roku do 23 I 2009
http://www.nbp.pl/Publikacje/o_polityce_pienieznej/raport_o_inflacji/raport_luty2009.pdf
2) 26 XI 2008 głosowany był zarówno wniosek o obniżkę stóp o 50 punktów bazowych jak również wniosek o 25 punktów bazowych
Silniejsza obniżka (o 50 punktów bazowych ) stóp jest uzasadniona wówczas gdy np. ryzyko wyhamowanie tempa wzrostu PKB jest duże
a słabsza obniżka (o 25 punktów bazowych) gdy ryzyko spowolnienia wzrostu PKB nie jest raczej znaczne.
Za obniżką stóp o 50 punktów bazowych głosowali wówczas tylko prezes Skrzypek (!) i Mirosław Pietrewicz
Dzisiejsza sytuacja pokazuje, że racje mieli ci którzy wówczas głosowali za większą obniżką (Skrzypek, Pietrewicz) a nie reszta RPP
3) Czyli co ? niedoceniany ,,specjalista od betonu sprężonego” (jak go złośliwie określali ludzie z PO) miał racje a nie grupa ,,specjalistów z dziedziny polityki pieniężnej znających dorobek literatury naukowej” ! (Noga, Filar, Wojtyna itd.)
4) Nie mówię tego, by kwestionować potrzebę wiedzy naukowej. Mówię to po to, żeby powiedzieć, że prezes NBP nie ma być KUJONEM ale ma być człowiekiem, którego cechuje mądrość ! i pokora (w tym wypadku skłaniająca do ELASTYCZNOŚCI)
5) Co więcej 24 IX 2008 Skrzypek i czterech innych członków RPP nie poparli wniosku o podwyżkę stóp (która to podwyżka jak pokazuje dzisiejsza sytuacja w zakresie PKB i inflacji) nie byłaby potrzebna
Kto trafnie ocenił, że podwyżka ta w IX 2008 nie byłaby potrzebna ? prof. zw. dr. hab. Andrzej Wojtyna (który jest uważany za teoretycznego guru polityki pieniężnej czy mgr Sławomir Skrzypek ?
Zarówno we wrześniu i w listopadzie rację miał prezes NBP !
Sławomir Skrzypek – Andrzej Wojtyna 2-0 !
Subskrybuj:
Posty (Atom)





