środa, 6 kwietnia 2016
środa, 23 stycznia 2013
BuBa, czyli jak Makrela wytarła smark kozi
- Sherlocku, która godzina?
- Dobrze że przypomniałeś - powiedział wyrwany z głębokiego zamyślenia detektyw - za długo zajmuję się już tą sprawą zaginionego złota. Za kwadrans piąta! Czas na herbatę, drogi Watsonie. Nie ma nic ważniejszego.
- A propos złota, ładny masz zegarek.
- Ładny, nie ładny - Watsonie, jakie to ma znaczenie, kiedy ma pokazywać czas na herbatę? Nie Longines, nie Rolex nawet, sam nie wiem co, dostałem w prezencie. Ale w miarę punktualny.
- Pięknie się błyszczy, cały taki złoty, wspaniale z nim wyglądasz, jak ... Midas.
- Midas, adidas Watsonie. Czas na herbatę i ciasteczka.
- Ale on jest ze złota, prawda?
- Tak wygląda Watsonie - i to się liczy. Wnioskując z ofiarodawcy, nie powinieneś pytać dalej.
wtorek, 1 maja 2012
sobota, 24 grudnia 2011
środa, 7 grudnia 2011
BACA – reaktywacja, czyli złote żniwa na allegro
Popatrzmy na aktualne notowania. Jest sporo ofert wręcz po cenie spot, to jakiś cud, czy opychanie lewizny? A może jeszcze coś innego...
piątek, 22 października 2010
Z automatu
- I jedno i drugie. I nawet trzecie - z automatu. Czasy teraz takie, że jeden ma szklaną kulę, a drugi powinien mieć kulę u nogi, ale hasa z paralizatorem i parabellum, albo i walterkiem pod sweterkiem, więc lepiej go obsłużyć z daleka, a najlepiej - z automatu.
Zezowaty obejrzał kilka automatów z dostawą przez internet i wyszło na to, że "NATO nie NATO, najlepiej w złato". Ceny mini-sztabek i monet niezbyt atrakcyjne, ale za to szybko i przyjemnie, i wydaje z pudełkiem świadectwo pochodzenia. Płatność gotówką i kartą - do wyboru.

Oto pierwszy ze złotych automatów, z szejkowego kurortu Abu-dabi, w całej okazałości. Na pierwszym planie syn pustyni zamienia papier na kruszec z automatu, na drugim planie blada twarz właściciela dystrybutora. Jak sobie wygóglasz, znajdziesz niechybnie automat "near you" i będzie to pewnie w Germanii. Firma prowadzi też tradycyjną sprzedaż internetową, ale ceny tamże także niezbyt, więc nie reklamuję, bo mnie nie sponsoruje. Zezowaty podrzuca tropy nie żeby to specjalna nowość była, bo to już dobre z pół roku pracuje, ale dlatego, że u naszego większego sąsiada już z osiem takich maszyn stoi, o po jednej-dwie po drugiej-trzeciej stronie Alp - u tego pana co ma taką fotogeniczną żonkę i u tego pana, co żonkę stracił, bo za dużo z prezenterkami swojej tv pracował, rozumie się, wieczorami. Znaczy się rynek jest internacjonalny i rosnący i wielowalutowy.
Bliżej patrząc na model biznesowy nijak zezowaty nie może dojść z rachunkami, żeby te automaty na żetony wychodziły na swoje, ale ekspansja jest imponująca, więc zarząd - w końcu bankierzy - pewnie ma inne zdanie. Na swoje na pewno wychodzą, może nawet lepiej niż z rodziną na Twoim, bo w końcu na czyim? Kupujesz z automatu i nikt cię nie oszuka. Pewne masz, w ręku, a nie jak w amerykańskim banku hipotecznym, co to nikt nie wie - czyje co je. Po dwóch-dwudziestu dwóch właścicieli w kawałkach hipotek przychodzi i po kawałku chcą eksmitować, licytować. Nic tylko zwomitować, jak w CNBC opalony wychodzi. Mam to w ręku, to je moje i nikomu nic do tego, kolego, hipotego. Jakby tam nie było, najwyraźniej złote żetony cieszą się ogromnym i chyba ciągle rosnącym powodzeniem, co zwraca uwagę nawet zezowatym. Polecam rozwadze.
sobota, 9 października 2010
Ile jest warte złoto
Ktoś powie: co za pytanie? - tyle ile kosztuje. Słusznie. Dziś ok. 1350 zielonkawych portretów z drukarni Benka za trojańską uncję, co jest kilka razy więcej, niż kilka lat wstecz. Tak naprawdę, chodzi podświadomie o to, co porusza ceną złota, what makes it tick, jak mówią anale.
Czy złoto jest towarem?
Jak najbardziej. Handluje się na CFTC jak złoto, fiuczersy w tę i z powrotem, zresztą - co łatwo odczytać na wykresach - od dobrych dwudziestu lat notorycznie manipulowane przez klub londyński tzw. gold pool, o czym obszerne studia publikuje np. GATA, za pomocą naked shorts. W stabilnych warunkach złoto zachowuje się jak każdy towar, kiedy wzrasta podaż pieniądza i/lub koniunktura, ceny rosną. Jednak to dalece nie wszystko. Zwyczajowa korelacja w okresach niepokoju, jak ostatnio, nie obowiązuje. Każdy goldbug to doskonale wie.
Czy złoto jest pieniądzem?
Oczywiście. Od tysięcy lat barbarzyński relikt był i jest pieniądzem, bowiem jak pieniądz się zachowuje. Nie musisz polegać na moim słowie, sprawdź pisarstwo np. młodego Grynszpana (w zezoboksie), Hayeka, albo Rothbarda. Wiem, wiem - austriackie gadanie. A co powiesz na Friedmana (noblistę), albo Buffetta seniora? Poszperaj i poczytaj, a wyjdzie na to, że błyszczący metal jest pieniądzem, tylko niestety takim, który nie poddaje się czarom, innymi słowy jest słabo elastyczny politycznie i dlatego stał się barbarzyński. Nijak nie daje się uczciwie wydrukować, bo jak tylko za dużo pustych kwitów depozytowych nadrukują (vide ostatnie wypadki w Londynie, koniec sprzedaży rezerw banków cetralnych, czyli finis umowy gold pool, skarbce są puste) nieuchronnie dochodzi kiedyś do dnia rozliczenia, kiedy cała piramida, jak pan Madoff ukazuje się w całej swojej wielomiliardowej, gołej i parszywej okazałości.
Czy złoto reaguje na inflację, na ceny akcji, surowców?
Jako pieniądz reaguje na wszystko. Kiedy jest inflacja (pieniądz fiducjarny szmacieje) złoto drożeje. Zazwyczaj. W tym ambaras, że nie zawsze. Bywały okresy inflacji, kiedy złoto było obojętne. Pytanie dlaczego korelacja inflacja-złoto nie jest idealna. Widocznie są takie okresy szmacenia waluty papierowej, kiedy złoto nie staje się automatycznie pożądane. Ropa tak, złoto nie, dziwne.
Kiedy drożeją commodities, złoto także, jednak nie zawsze. Co gorsza, jak ostatnio, commodities mogą się z powodu stagnacji cofać, a złoto drożeć na potęgę. Jest jeszcze dziwniej, bo inflacja jest według jednych ujemna, według innych w pobliżu zera, a złoto nieprzerwanie rośnie. Surowce stoją, nie ma inflacji, a złoto pomyka. Co jest? Przecież w deflacji złoto nie powinno drożeć...
W takich okolicznościach przyrody nie wiemy naprawdę, co to jest to złoto i jak się zachowuje. Co je napędza? Skoro już na resztę aktywów od czterdziestu lat patrzymy z ruchomej, papierowej perspektywy, potraktujmy złoto po prostu jako alternatywny pieniądz, aktywowany jako hedge antyinflacyjny, a tak naprawdę jako hedge kredytowy. Właściwe pytanie o cenę pieniądza złotego nie jest w stosunku statycznym, ale dynamicznym, bowiem cena pieniądza papierowego jest w procentach. Aby porównać cenę kruszcu (cena kredytowa zero) do walut kredytowych (cena kredytowa procentowa), należy porównać kruszec do ceny kredytu. I tu sprawa się wyjaśnia.
Jak opisał Eddy Elfenbein, złoto reaguje na krótkie stopy kredytowe, a właściwie realną krótką stopę kredytową (różnica między stopą i inflacją). Co ciekawe, symulacja zadziwiająco dobrze pasuje do rzeczywistości.
Poziom równowagi wynosi 2%. Kiedy krótkie realne stopy procentowe wynoszą 2%, złoto jest stabilne, przy odchyleniu od tego poziomu o każdy pkt. daje reakcję cen złota o 8 pkt, czyli czułość złota na stopy jest 800%.
Wnioski
- złoto zachowuje się jako hedge kredytowy, a nie inflacyjny (!)
- neutralna realna stopa kredytowa wynosi 2%
- neutralna stopa kredytowa jest stopą naturalną, tyle powinien kosztować pieniądz kredytowy
- złoto może pozostać obojętne nawet przy istotnej inflacji, wystarczy że stopa jest wyższa od inflacji
Zauważ zadziwiającą zbieżność zalecanej, pożądanej stopy inflacji oraz eksperymentalnej, naturalnej stopy kredytowej. Moja hipoteza behawioralna jest bardzo prosta. Otóż naturalna stopa procentowa jest historycznie zweryfikowanym progiem czułości społecznej. Zmiany mniejsze od 2% pa pozostają z powodów naturalnych niezauważone, innymi słowy nie zauważamy mniejszych zmian. Podwyżka o 2% nie zostanie doceniona, co wiedzą wszyscy szefowie HR, opóźniający tego typu zmiany, aby przekroczyć próg czułości i zyskać założony efekt motywacyjny, bo taka podwyżka byłaby psychologicznie zmarnowana.
Po przekroczeniu 2 procent różnicy między kosztem pieniądza, a inflacją daje się odczuć oczekiwaną różnicę deprecjacji aktywów i wzrasta zainteresowanie antyinflacyjnym zabezpieczeniem wartości w złoto. Od drugiej strony pieniądz tańszy od ceny naturalnej (neutralna cena 2% powyżej inflacji) budzi oczekiwania inflacyjne w przyszłości i aktywizuje hedging w postaci złota. W sumie to całkiem oczywiste. Tani pieniądz musi wywołać wzrost ceny (inflację) poszczególnych (wybranych, nie wszystkich) aktywów, a kruszec jest najstarszym znanym zabezpieczeniem przed taką niespodzianką w przyszłości.
Najciekawsza z wyliczenia Elfenbeina wydaje mi się silna elastyczność kredytowa złota, wynosząca aż 800%, co znakomicie tłumaczy ostatnie ruchy na złocie. Jeśli zauważymy, że nasz wielki mały brodacz faktycznie zagnał się na ładnych kilka lat do naróżnika ZIRP (zero interest rate policy), przy ciągłej destrukcji kredytowej, czyli praktycznie zerowej inflacji (bo do tego w najlepszym scenariuszu się to sprowadza), widać jasno, że złoto jest - przynajmniej w tym modelu - skazane na kilkuletnie wzrosty rzędu 15% rocznie.
sobota, 12 czerwca 2010
Quo vadis aurum?
Ostatnio na wiadomym blogu Joker obwieścił konkurs na dołek wig20 w złocie AD 2010. Trudno to się prognozuje i liczy, co wiadomo goldbugom. Aliści nagroda, zgoła nie poznańska, krakowska, ani szkocka, jakby powiedział odkrywkowy marszałkokandydat, bo sztaba aż 10 uncji kruszcu (nie pamiętam którego, ale pewnikiem bledszego), co daje podstawy sądzić, że wkrótce do odkrywkowej, szalikowej listy zostaną dopisane rodzinne jokerowe Kaszuby ;) - cenna jest i warto o nią walczyć. Jakoż i zaślepiony żądzą sztabową zezowaty pospekulował.

Na obrazku widać, jak na dłoni, że giełda mierzona w złocie (kurs dzienny zamknięcia w złotych za uncję ozt) osiągnęła w ciągu dekady dwukrotnie swoje maksimum w okolicach W20 = 2ozt. Na wykresie widać także gwałtowne ruchy, co tłumaczy sztabową gorączkę zezowatego. Alpy mocium panie, urwiska i wykroty. A człowiek kretyn! Niemniej wykres zdaje się potwierdzać prognozę, rzuconą spod palca o rocznym minimum równym 0,250 ozt. Zwróć uwagę, że spadek zaczyna wskazywać na zwiększenie dynamiki. Może zatem sprowdzić na niższe minimum (choć nie musi). Wówczas będzie też ładnie pasował fraktalnie do poprzedniej fali, choć z dłuższą doliną.
Poza tym, zupełnie na marginesie, warto nieśmiało zauważyć rysujące się na wielu wykresach chorągiewki, jakby uzupełniające brakujące prawe ramię pięknej, dojrzałej formacji RGR. Dla jednych jest to formacja prosta, dla innych - odwrócona. I nic w tym dziwnego, w końcu wymiana, handel, to działalność ekwiwalentna i równanie wymiany jest tak naprawdę jedynym prawem ekonomii i jednocześnie równaniem bilansowym (a zatem i prawem podatkowym). Co jeden sprzedaje, drugi kupuje. Zawsze, nawet podczas wojny. Czy to jest czarnowidztwo? Historyczny realizm, drogi Watsonie. To, co Angela teraz każe zaoszczędzić Grekom i Hiszpanom, nie zostanie przez nich kupione. Spadną ceny produkcji rolnej i tańszych prod. przemysłowych (relatywnie). Czy mniej zarobią Niemcy, czy Polacy, łatwo zgadnąć.
piątek, 5 marca 2010
ZłotoPolscy odc.4
Może i dobrze, że zamieszczone zostały moje pytania odnośnie naszych rezerw złota, ulokowanych gdzieś zagranicą, choć być może trochę za wcześnie. Odpowiedzi na nie najlepiej byłoby zamieścić dopiero wtedy, gdy szerzej przybliżę czytającym wątpliwości z nimi związane. Wtedy byłyby bardziej świadome i wiarygodne, albo po całym cyklu powtórzyć ankietę i porównać wyniki. Ale jest jak jest i trzeba iść do przodu by przybliżyć czytelnikom bloga zagadnienia związane z naszym złotem w UK.
Wprawdzie będzie to jedynie wprowadzenie w to zagadnienie ale i tak będzie ono na tyle obszerne, że siłą rzeczy będzie musiało być zamieszczone w częściach. Myślę jednak, że będzie warto bo wtedy lepiej będzie wiadomo o co i jak pytać NBP, MF, rząd i posłów, w temacie nasze złoto.
Mamy bowiem prawo wiedzieć „co zacz z tym naszym złotem”, na podstawie prawa dostępu do informacji publicznej i ustawowego obowiązku jej udostępnienia. Jeśli tę wiedzę mają obce banki komercyjne, to tym bardziej powinniśmy ją mieć, my obywatele Polski .
Z ok. 103 t monetarne rezerwy złota ( w tzw standardzie good delivery) ok. 98 t, podobno nadal leży sobie w bankowych skarbcach w Londynie, tak wynika przynajmniej z zapisów księgowych. Piszę leży, a nie siedzi, bo tego „naszego” złota może tam wcale nie być fizycznie ( a przynajmniej jego sporej części) a NBP- czyli Polska (lub odwrotnie) ma jedynie roszczenie regresowe o jego zwrot, silniejsze lub słabsze w zależności od sytuacji.
Ale problem nie tyle i nie tylko w tym gdzie i u kogo to złoto się znajduje ale również w tym jaka jest jego struktura transakcyjna. Trzymanie rezerw państwowych w obcych bankach to dosyć częsta praktyka, choć wcale nie znaczy to że normalna i odpowiednio uzasadniona.
Nasze rezerwy złota wzrosły znacznie w połowie 1998 r., z poziomu 28,2 t do 102,7 t, jak się
podaje zakupiono je po cenie ok. 290 USD/troz, ca kwotę ok. 6,5 mld USD. Zakupiono wtedy podobno 2 mln 375 tys. uncji złota troy, czyli 73,9 t złota (według innego żródła).
http://www.wbj.pl/article-20452-nbp-purchases-g...
Przyjrzyjmy się co wykazują rejestry księgowe NBP odnośnie pozycji złoto monetarne.
Podaje informację odnośnie składu złotych rezerw monetarnych z linkiem do oficjalnej strony NBP – statystyka bilansowa, gdzie są miesięczne dane na temat naszych rezerw walutowych, w tym złota monetarnego ilościowo i wartościowo (już nawet za styczeń 2010), podane zgodnie z metodologią sprawozdawczą IMF.
Ilość 3.309.000 uncji troy, czyli 102.921.418 gramów, w przeliczeniu na czyste złoto, o wartości 3.653 mln USD na koniec grudnia 2009 r. oraz 3.583 mln USD na koniec stycznia 2010 roku (wycena w cenach rynkowych). Pozycja ”gold (including gold deposits, and if appropriate gold swapped”
Strona w jezyku angielskim: http://209.85.129.132/search?q=cache:0Tdr__tobw...
Wielce ciekawe, że na stronie polskiej za styczeń br., złoto monetarne jest podane tylko kwotowa 3582,7 mln dol.- stan oficjalnych aktywów rezerwowych.
http://www.nbp.pl/home.aspx?f=/statystyka/aktyw...
Rozszyfrujmy teraz dokładniej znaczenie terminów gold deposits (loans) oraz gold swaps, gdyż ich znajomość ułatwi zrozumienie dosyć zawikłanej kwestii formalno-prawnego statutu złota powierzonego przez bank centralny w obce ręce.
Pożyczka złota, zwana również złotym depozytem (gold loan or deposit), to operacja podejmowana przez bank (lub inny podmiot) dysponujący zapasem złota, celem której jest uzyskani przychodu z tytułu posiadania złota i/lub zminimalizowania kosztów jego przechowywania.
Pożyczone złoto nadal wykazywane jest w księgach i bilansach pożyczkodawcy (lender), który ponosi ryzyko zmiany ceny złota w okresie na jaki pożyczka taka została udzielona ( odpowiednio zmienia się wartość złotych rezerw monetarnych banku).
W takiej operacji depozytowej wypożyczone złoto nie jest zabezpieczone (skolateryzowane) płynnymi aktywami (waluty, papiery wartościowe) a bywa że nie są one w ogóle zabezpieczone. Tak więc operacje takie obciążone są ryzykiem niewykonania przez pożyczkobiorcę, defaultu polegającego na nie dokonaniu zwrotu pożyczonego złota.
Co więcej pożyczkobiorca może sprzedać pożyczone lub sam zdeponować (pożyczyć dalej) pożyczone złoto, bez wiedzy i zgody pożyczkodawcy, i zazwyczaj to czyni. Z kolei nowy podmiot, który podmiot może puścić to złoto w dalszy obieg, według swego uznania, gdyż faktycznie biorąc pożyczkobiorca staje się faktycznym dysponentem złota ( a można powiedzieć że i właścicielem) choć mówi się (utrzymuje się oficjalnie) że formalnym właścicielem tego złota jest niby pierwotny posiadacz (pożyczkodawca). Tak naprawdę to przysługuje mu w zasadzie jedynie umowne roszczenie o zwrot wypożyczonego złota siła, którego zależy od reputacji i pozycji finansowej pożyczkobiorcy.
Natomiast swap złota (gold swap) to operacja zamienna z prawem odkupu, będącą formą repo (repurchase agrement), w której złoto jest wymieniane na walutę (dewizy) po uzgodnionej cenie/kursie. Pierwotny posiadacz złota jest zobowiązany odkupić je w określonym terminie i zwrócić walutę otrzymaną w zamian za złoto lub ewentualnie zostawić ją sobie, po odpowiednim finansowym rozliczeniu korzyści finansowych obu stron – ( różnicy stóp procentowych za złoto i za walutę).
Tak więc w operacji swapowej złoto, udostępnione przez bank centralny, jest niejako zabezpieczone walutą postawioną przez drugą stronę transakcji ( można powiedzieć, ze jest to rodzaj zastawu). Warto dodać, że operacje takie mają zazwyczaj charakter średnio terminowy, ok. 6 miesięcy, zazwyczaj rok (czasami nawet do 5 lat) i są zazwyczaj odnawiane rewolwingowo. Terminy podane dotyczą przede wszystkim złota z banków centralnych, gdyz inne podmioty, banki komercyjne, producenci złota, instytucje finansowe realizują je i na krótsze terminy.
Jak widać jest istotna różnica między depozytem/pożyczką złota a jego swapem, gdyż przy operacji depozytowo-pożyczkowej to na pożyczkobiorcy ciąży obowiązek zwrotu pożyczonego złota natomiast przy operacji swapowej to na ”pożyczkodawcy” ciąży obowiązek odkupienia swojego złota oraz zwrotu waluty otrzymanej w zamian.
Tak więc wrzucanie tych operacji do jednego sprawozdawczego kociołka zaciemnia obraz sytuacji faktycznej oraz bezpieczeństwa danej transakcji, dlatego warto wiedzieć ile jabłek i ile gruszek jest w danym koszyku.
Natomiast o tym co rozumie się pod pojęciem leasing złota, i dlaczego, i jak on się wpisuje w kontekst operacji depozytowych i swapowych z wykorzystaniem złota, będzie w kolejnej części.
Jeśli natomiast idzie o sprostowania do części pierwszej- to na razie najprostsze :
HGW nie mogła kupić złota na LME, gdyż złoto nie jest, i nigdy nie było, przedmiotem obrotu na giełdzie LME, w przeciwieństwie do srebra ( które kiedyś było).
Mogła je nabyć na londyńskim bulion market od banków kruszcowych, który jest rynkiem spot, z fizyczną dostawą loco Londyn, o charakterze rynku OTC, ewentualnie od Banku Anglii.
Składy LME, a dokładniej autoryzowane przez nią, nie nadają się do przechowywania tak drogocennych metali jak złoto czy platyna, są one przechowywane w skarbcach bankowych.
Odnośnie leasingu złota, poprawności tego pojęcia, opcji zerokosztowych itp itd., będzie w kolejnym odcinku.
GTC
cdn ....
czwartek, 4 marca 2010
ZłotoPolscy odc.3
Napisał GTC
Jaki jest sens pytania co sądzicie o oczywistej oczywistości {wytł. moje}, czyżby przekonania lub oczekiwania respondentów mogły jakkolwiek zmienić stan faktyczny, w tym względzie ??
Rozsądniej chyba {wytł. moje} byłoby podać, że według oficjalnego sprawozdania NBP, zgodnego z wytycznymi IMF, według stanu na grudzień 2009 r., co najmniej 95 % polskich rezerw monetarnych w złocie, wynoszących 102,9 t , znajduje się za naszą granicą w rękach obcych banków. Są one sklasyfikowane jako depozyty (pożyczki) złota oraz ewentualnie jako tzw swapy złota.
I tu można by podać link do tych danych.
Co więcej należałoby też podać, że jest wielce prawdopodobne, że to ”nasze” złoto może fizycznie znajdować się już w rękach trzecich, czwartych a może i piątych.
I w tym miejscu wypadałoby postawić logiczne pytanie ankietowe typu (do wyboru):
Czy uważasz, że w takiej sytuacji nasze państwowe rezerwy złota:
- powinny być oddawane w obce ręce
- są nadal nasze
- powinny być wykazywane w bilansie NBP jako nasze rezerwy
- uważasz taki stan za normalny/poprawny
- kwestia naszego złota powinna być inaczej rozwiązana
Oczywiście poprawne odpowiedzi na te pytania nie są łatwe dla osób, nie orientujących się w tej materii, warto było więc poprzedzić te pytania odpowiednią merytoryczną informacją o stanie faktyczno- prawnym naszych złotych rezerw i różnych jego aspektach oraz potencjalnych korzyściach i zagrożeniach z tym związanych.
Tylko tyle, choć może aż tyle, bo by to zrobić trzeba trochę siedzieć w temacie, a jak wspomniałem poprzednim wpisie podano wiele nieścisłych informacji {wytł. moje}.
A tak ogólnie to odpowiedź na mój wpis nie była ani konstruktywna ani grzeczna więc, utrzymując się w tej konwencji, powinienem chyba odpowiedzieć bububu.
Moja ankieta wykazała aż nadto dobitnie, że dla czytelników tego bloga, podobnie jak dla polskich parlamentarzystów, informacje zamieszczone w oficjalnym sprawozdaniu NBP, zgodnym z wytycznymi IMF, według stanu na grudzień 2009 r, nie do końca są jasne. Dlatego poprosiłem o oświecenie nas w temacie, ze szczególnym uwzględnieniem wytłuszczonych, z podaniem źródeł, najlepiej w internecie. Mimo że ciemni, potrafimy jeszcze czytać, choć - sam przyznaję - ze zrozumieniem w matriksie może być kłopot.
Czekam na odpowiedź, bo skoro już jest jasne, że ZłotoPolscy to bajka, to warto by mieć jeszcze, choćby półoficjalne, jakieś stanowisko fachowca.
Szczególnie zabawne wydaje mi się zwłaszcza wytykanie (dwukrotne) wielu nieścisłych informacji przez arbitralne stwierdzenie oczywistej oczywistości - kompletnie bez żadnego uzasadnienia faktycznego. Jeśli to jest oczywistość, to chyba z zakresu erystycznego pustosłowia. Odwołanie rekursywne to się nazywa. To oczywiste. Mówiłem poprzednio. Oczywista oczywistość. Co prawda zezowaty by to ozdobił trochę inaczej, dałby szlaczek, bo bez szlaczka przecież jest ch... Brzmiałoby to mniej więcej tak. Jak powszechnie wiadomo - odpowiednie informacje zamieścił zgodnie z wytycznymi.... Pan Prezes Skrzypek, wspierany przez najlepszego ministra finansów.... nagrodzonego właśnie wyróżnieniem.... który sprawił, że jako jedyny kraj w UE, mogliśmy pochwalić się dodatnim wzrostem.... Jest oczywistą oczywistością, że nie ma sensu zastanawiać się zatem nad stanem powszechnie znanym, uznanym i uświęconym. Jeśli ktoś nie potrafi czytać raportów NBP, powinien zgłosić się do specjalisty. Nie mamy czasu wdawać się w szczegóły, zwłaszcza, że jak sam dowiódł, nie potrafi tych raportów zrozumieć. Ważne jest, że działania dają pozytywne wyniki. Warto natomiast zastanowić się, w czyim interesie ktoś zadaje takie pytania, na które wszyscy - pozornie - znają odpowiedź oraz komu one służą? Czy przypadkiem nie są wodą na młyn jakiejś wrogiej nam propagandy, zazdrośnie łypiącej na nasze sukcesy? Jakie może być inne wytłumaczenie publicznego pytania o rzeczy oczywiste, jak nie podświadome ich kwestionowanie, zasianie lęku i niepewności?
W każdym razie doceniam dowcip, dlatego - nie czekając na spóźniającą się odpowiedź (skąd my to znamy) - tymczasem ankieta, według życzenia, tak jak być powinno, nie tworzę po prawej, bo tam już jedna jest.
poniedziałek, 22 lutego 2010
Złotopolscy odc. 2
Czas na posumowanie ankietki z cyklu co mi zrobisz jak mnie złapiesz.
Czy polskie rezerwy złota są fizycznie za granicą
tak 91 (53%)
nie 17 (10%)
nie wiem 46 (27%)
to bez znaczenia 15 (8%)
Przeszło połowa z nas ma świadomość, że nasze rezerwy złota, jakkolwiek były niewielkie (sto ton to w istocie niewiele), znajdują się poza naszą jurysdykcją. To w sumie dobra wiadomość, bo - jak widać - są miejsca, gdzie zbierają się polskojęzyczni "tubylcy", którym gazety nie mogą nijak zrobić wody z mózgu. Zaledwie co dziesiąty respondent/ka twierdzi, iżby polskie sto złotych ton leżało w skarbcu NBP. Nie leży. Czas pozbyć się tych złudzeń. Co czwarty respondent/respondentka twierdzi iż nie wie. Czas najwyższy, aby się dowiedzieć. Niech przeczyta poprzedni artykulik oraz polinkowane teksty, posprawdza i się dowie, skoro jeszcze od zezowatego nie wie.
O tych, dla których nie ma to znaczenia - a jest ich o dziwo zaledwie mniej niż co dziesiąty - nie wypowiadam się, bo najpewniej rzeczywiście to żadnego znaczenia nie ma, bo i tak będzie to, co będzie. Wskazuje na to zresztą poniższe opracowanie Złota wojna firmy Reburn Partners sprzed dwóch lat.
Redburn Partners Gold is Money and Nothing Else
sobota, 6 lutego 2010
ZłotoPolscy odc.1
Tytuł zapowiada dłuższą serię, którą przeczuwam. Zainicjował ją panika swoim dążeniem do absolutu. W związku z udaną akcją "poparcia" internautów dla akcji założenia cenzury - hazardzista ocenzurowany - przez pięknego Donalda, proszę o wsparcie akcji paniki, bo będzie ono konieczne. Piękny Donald chciał wprowadzić do cmentarnej ustawy o hazardzie tzw. rejestr stron niedozwolonych, czyli potocznie ujmując - cenzurę prewencyjną. Już się prawie udało, już nawet zapowiedziano konsultacje społeczne, a jakże - w internecie. Pech chciał, że konsultacje internauci ze stoickim spokojem olali, natomiast równolegle w ramach akcji prewencyjnej przeciwko cenzurze uruchomili dziesiątki stron z petycjami do wymownego 13-godzinnego premiera, z których poczęli słać maile do MSWiA, UKE, Sejmu, URM i kogo tam jeszcze . W rezultacie piękny Donald - po konsultacjach - doszedł do przekonania, że naród, mimo jak najlepszych intencji zmian ustawy o hazardzie cmentarnym, nie chce prewencyjnej cenzury, zbyt podejrzliwy jest - jak wiadomo niesłusznie, boć wszyscy bandyci na cmentarzach są ułomni, jednoręcy przecież, to i cenzura byłaby jednoręka. Rezygnacja z planu nastąpiła jednak dopiero po ostrej walce, bo bez niej, oprócz już skręconej ustawy o bandycie - przepraszam, hazardzie - mielibysmy jeszcze jednoręką cenzurę. Za moich czasów na takich zawodników mówiło się, że są mądrzejsi niż ładniejsi.Zauważcie opór minfin przy udzielaniu informacji oraz zakrywanie się tajemnicą bankową i bezpieczeństwem państwa. Zważcie też, że rząd od dwóch lat nie odpowiada na interpelacje - ignoruje - międzynarodowego gremium, zajmującego się drażliwą politycznie kwestią restytucji niektórych finansowych składników mienia państwa przedwojennego, zagrabionych w czasie wojny, a konkretnie 139 ton złota. Sam fakt dwuletniego braku odpowiedzi na monit jest dyplomatyczną gafą, grożącą międzynarodowym skandalem (sprawa dotyczy dyskusji wielostronnych), ale jest wysoce symptomatyczny dla kwestii polskiego złota w ogóle. Nie jest to w zasadzie zaskoczeniem, bowiem sytuacja wygląda na wysoce niezręczną. Nasze rezerwy są Londynie. Choć nadal są nasze - teoretyczne - można nimi swobodnie dysponować, bowiem znalazły się poza naszym zasięgiem, zostały wypożyczone. Teoretycznych rezerw mamy więcej, bowiem 139 ton należy nam się od Niemiec, ale - zajęci załatwianiem nowych automatów do gry przy nekropoliach - to jak wiadomo powszechnie smutne miejsca - nie mamy czasu odpowiedzieć na namolne pisma prawników nam to złoto wciskających. Gdybyśmy bowiem nacisnęli Angelę w tej sprawie, mogłoby się okazać, że ona sporo złota ma we Frankfurcie, ale chwilowo zostało wypożyczone. W ub.r. podczas wizyty w Waszyngtonie, kiedy okazało się, że Niemcy nie poprą amerykańskich nacisków na powstrzymanie budowy gazociągu północnego, że w ogóle nie poprą parcia NATO na wschód (Gruzja, Ukraina itd.), Obama kazał jej przekazać na lotnisku, przed odlotem, że Stany nie zgadzają się na repatriację niemieckich rezerw złota, przechowywanych w wyniku wojny w USA (!). Wszyscy coś mają, ale przy bliższym oglądzie okaże się, że większość zaledwie ma mieć.
Tak jest i ze sprawą polskich rezerw. Mamy mieć odpowiedź od NBP. Zobaczymy, co z niej wyniknie. Tymczasem kombinujcie nad stroną rozsyłającą petycje po Sejmie...
Teraz jak to z tym złotem jest naprawdę
NBP w ramach odbudowy normalnego systemu finansowego zakupił za czasów prezesury Hanny Gronkiewicz-Waltz kilkadziesiąt ton złota, podwyższając ich objętość do 103 ton. Tyle widnieje na bilansach NBP, ostatnie widziałem za r. 2007 i jestem pewien, że nic się nie zmieniło, bowiem nic nie ogłoszono. Polska ma zatem ok. 100 ton kruszcu zasobach centralnego banku, co stanowi mniej niż 5% rezerw, zatem jest to z punktu widzenia stabilności walutowej nadal kwota marginalna. Do pewnego stopnia.
Z początkiem w. XXI Polska zawarła wysoce korzystne umowy o przechowywanie rezerw złota z konsorcjum banków kruszcowych, polegające na leasingu (wypożyczeniu) kruszcu, oczywiście za opłatą, które jest o tyle korzystne, że przynosi niewielki, bo niewielki, ale dochód, w odróżnieniu od kosztów, czyli straty netto z rezerw. Niczego bankier tak nie lubi jak straty właśnie. Mamy zatem zerokosztowe opcje przechowania złota i od razu przypominają się zerokosztowe opcje walutowe.http://zezorro.blogspot.com/2009/03/bron-masowego-dojenia-czyli-opcje-la.html I słusznie, bowiem ten leasing to jest umowa pochodna, opcyjna.
Potwierdza to odpowiedź v-ce minfin Nenemana na interpelację o rezerwy w 2005 roku, która była dostępna w indeksie gógla jeszcze latem, obecnie wyszukiwanie mnie nie doprowadziło do skutku, ale potwierdzam, że czytałem i istnieje. Kto chce, niech szuka. 100 ton jest w leasingu dla nieokreślonych banków, na "korzystnych" warunkach. W bilansie NBP złoto nadal figuruje.
Co to jest leasing
Warto zwrócić uwagę na dwie postaci leasingu: operacyjną i kapitałową. Różnią się tym, że w pierwszej nie kupujemy towaru (prawa), ale jedynie prawo jego użytkowania (i opcję wykupu), a w drugiej - przeciwnie, kupujemy towar od razu i dajemy finansującemu opcję odbioru. W przypadku złota mamy zatem leasing operacyjny, bowiem Polska cały czas - tak jak i inne suwerenne podmioty na międzynarodowym rynku kruszców - pozostaje właścicielem swej rezerwy.
Gdzie jest to złoto
Pani Waltz, kupując złoto, wcale go nie przywiozła do sejfów NBP, bo nie miała takiej potrzeby. Nabyła kruszec na LME w jego magazynach, a świecące sztaby, których stała się w imieniu Polski właścicielką, nie drgnęły ani o milimetr i dalej leżą w tym samym miejscu (albo i nie). Przytłaczająca większość operacji w kruszcach odbywa się właśnie w ten sposób, bez fizycznego przeładunku sztab, zmienia się jedynie właściciel kwitu. Mówimy o tzw. złocie fizycznym. Oprócz niego jest jeszcze cały ogromny rynek tzw. papierowy, który składa się z opcji na złoto, czyli umów pochodnych do rynku pierwotnego - jak zobaczyliśmy już częściowo oderwanego od fizycznej dostawy. Nikt o zdrowych zmysłach nie przeładowuje przy każdej transakcji ton kruszcu i nie wozi go ciężarówkami. Owszem, od czasu do czasu, takie zdarzenia mają miejsce, jak choćby przy przeniesieniu bliskowschodnich rezerw do nowo utworzonego centrum w Dubaju.
Mamy zatem złoto polskie, zakupione w Londynie i tam przechowywane, na koszt polskiego podatnika.
Co powiedział Neneman
Otóż pan Neneman powiedział w skrócie, że umowy na przechowywanie złota są bardzo korzystne, bowiem - w miejsce kosztów - generują dochód z rezerw. Drugie, co powiedział, że polskie rezerwy, poza kilkoma tonami w skarbcach NBP, są przechowywane przez konsorcjum wyspecjalizowanych banków, a zatem są w Londynie.
Jak działa opcja zerokosztowa
Sprawdziliśmy, jak może wyglądać leasing i dochodzimy do tego jak może być skonstruowana korzystna zerokosztowa umowa magazynowo-leasingowa.
Nazwa leasing oczywiście wprowadza w błąd, bo złota Polska nie sprzedaje. Cały czas jest jego właścicielem, przynajmniej tak zgodnie twierdzą ministrowie finansów i prezesi NBP. Według ich wiedzy Polska cały czas ma 103 tony złota w rezerwach, z tego prawie 100 ton w zagranicznych bankach kruszcowych, na korzystnych warunkach, bez kosztów magazynowych. Za co więc Polska dostaje wynagrodzenie, pokrywające z naddatkiem koszt magazynu, ochrony i ubezpieczenia?
Co sprzedaje ZłotoPolska
Otóż Polska sprzedaje opcję na swoje złoto, a konkretnie banki-strony przechowują polskie złoto na specyficznych warunkach, polegających na odstąpieniu od własności konkretnych sztabek na rzecz udziału w puli złota magazynowego. Druga rzecz to możliwość operowania przez magazyn kruszcem na zasadzie właścicielskiej, czyli opcja kupna i opcja sprzedaży (z jakimś periodycznym rozliczeniem ad calendas graecas - nomen omen insolventi). Korzystna umowa leasingu oddaje władanie magazynem operatorowi, który wedle uznania może handlować naszym kruszcem na swój rachunek (opcja wypożyczenia) może wypożyczać stronom trzecim za wynagrodzeniem (opcja kupna na określony czas oraz sprzedaży na określony czas).
W skrócie, magazynier może swobodnie dysponować naszą własnością, tak jak swoją, przyrzekając, że w określonym terminie się rozliczy. Gdy przychodzi ten termin, to - znając życie - zostaje on automatycznie przeniesiony na kolejny. Zwróć uwagę, że cały czas jesteśmy właścicielem naszego kruszcu, tylko że teraz nie jest to konkretna sztabka, ale któraś z wielu podobnych w magazynie, a dodatkowo - przez pewne okresy czasu, oczywiście za wynagrodzeniem - wszystkie te sztabki mogą być wypożyczone. Przez cały ten czas oczywiście pozostają naszą własnością. Kłopot w tym, że nigdy nie wiemy dokładnie gdzie są, ani które to one są. Ot, zagmatwana tajemnica opcji. Nic trudnego. Wystarczy pomyśleć.
Milton Friedman przekonywał, że nie ma darmowych obiadów. Otóż to. Za co nam płacą bankierzy? Za prawo żonglowania naszym złotem. Oczywiście zezowaty niezłomnie wierzy, że nieprzerwanie mamy prawie 100 ton złota w Londynie i nawet na tym zarabiamy. Mamy to złoto, tylko nikt dokładnie nie wie, które to sztabki, a jak zażądasz audytu, to wskażą Ci pierwsze z brzegu. To nie jest jednak klasyczne posiadanie. Mamy coś, w czego istnienie mocno wierzymy, czyli - jak mówi Friedman - wierzymy w darmowy obiad. Wiara kosztuje. Dlatego przewiduję spory opór przy ujawnianiu prawdziwej postaci posiadania rezerw złota, które okazują się - jak zawsze w historii - malowanymi na złoty kolor kwitami depozytowymi konsorcjum bankowego, które to z kolei posiada wszystkie niezbędne certyfikaty bezpieczeństwa, audyty i ubezpieczenia na świecie.
Friedman miał rację, co łatwo sprawdzić, a naiwniacy - po kilku sutych obiadkach - przez resztę życia chodzą głodni.
hansklos: Goldbug czyli niemoralność
o złocie w senacie
niezalezna.pl: 139 ton przedwojennego złota
Czy Polska ma złoto
http://dwagrosze.blogspot.com/2009/12/wyglada-na-to-ze-kolejny-20-letni.html
2 gr: Kto wierzy w złoto
Panika2008: Mail do minfin
wtorek, 8 grudnia 2009
poniedziałek, 7 grudnia 2009
Rozwolnienie dolara 22: bezrobocie
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywista wymówka do piątkowego ruchu, mianowicie komunikat o bezrobociu. Tym razem chłopcy i dziewczęta z BLS pojechali po bandzie i według nich za listopad nie tylko nie wzrosło, ale wręcz spadło, z 10,2 do 10,0%! Jakie to cudowne czary trzeba odprawić, żeby przy kurczącej się liczbie etatów zmniejszyć bezrobocie, opisałem latem we wpisie Bezrobocie wzrosło To znaczy spadło Alleluja! W listopadowe długie wieczory amerykańscy statystycy swego oszałamiającego spadku bezrobocia (wyniki wstępne, podlegające późniejszej rewizji) dokonali, wyprowadzając poza rynek pracy ok. 350 tys dusz, czyli mniej więcej tyle ile w listopadzie ubyło etatów naprawdę. Po tym cudownym antygogolowskim zniknięciu ubytek pracy wyniósł oszałamiające 11 tys, czyli w granicach błędu. Bazując na tym jednym tylko wskaźniku możnaby powiedzieć, że USA właśnie wkroczyły w niewątpliwy okres ekspansji, bo bezrobocie zaczęło się kurczyć! Nic dziwnego, że konie niecierpliwe czekające w blokach giełd na tę wiadomość natychmiast pognały jak szalone (zaraz o tym szczegółowiej).
Cud ze świątecznym spadkiem bezrobocia staje się jasny natychmiast po sprawdzeniu wskaźnika tzw. szerokiego bezrobocia U6, który odpowiada mniej więcej standartom europejskim, który w listopadzie wzrósł do poziomu 17,5%. Taki poziom bezrobocia, przy którym zamorscy sojusznicy nam zaczynają zazdrościć, panuje naprawdę. Poprzednie dane wyglądają następująco (źródło).
MONTH..........LABOR FORCE.......EMPLOYED.....UNEMPLOYED..UNEMP RATE/SA RATE*
2008
October 155,012,000 145,543,000 9,469,000 6.1% 6.5%
December 154,349,000 143,350,000 10,999,000 7.1% 7.2%
2009
January 153,445,000 140,436,000 13,009,000 8.5% 7.6%
March 153,728,000 139,833,000 13,895,000 9.0% 8.5%
April 153,834,000 140,586,000 13,248,000 8.6% 8.9%
May 154,336,000 140,363,000 13,973,000 9.1% 9.4%
June 155,921,000 140,826,000 15,095,000 9.7% 9.5%
July 156,255,000 141,055,000 15,201,000 9.7% 9.4%
August 154,897,000 140,074,000 14,823,000 9.6% 9.7%
September153,617,000 139,079,000 14,538,000 9.5% 9.8%
October 153,635,000 139,088,000 14,547,000 9.5% 10.2%
LAST 12 MONTH
AVG 154,370,500 140,783,667 13,586,833 8.8% 8.6%
Jak dokonał się antygogolowski cud? Ano ponad trzysta tysięcy luda znikło po świętach dziękczynienia ze statystyki. Umarli, czy co? Nic z tych rzeczy, przestali być liczeni jako bezrobotni, bowiem skończyły im się zasiłki. Być może kolejne miesiące przyniosą następne redukcje, bo fala osób tracących zasiłek, a nie zatrudnionych ponownie (trwale bezrobotni) narasta. To tytułem wyjaśnienia fenomenu spadającego na Mikołaja bezrobocia.
Ciekawie na tym tle zachowały się rynki. Punktualnie o 14.30 dolar poszybował w górę o jakieś sto pipsów, oddając wrażenie, że Stany wychodzą z recesji, zatem niebawem będą potrzebne podwyżki stóp, co niechybnie podniesie dolara. Poza tym rosnąca gospodarka będzie na czele peletonu i to już wystarczy do odwrócenia trendu spadkowego na dolarze. Pojawi się w końcu popyt inwestycyjny na dolarze, zamiast ciągłej ucieczki w aktywa rynków wschodzących.
Minutę po ruchu na foreksie zareagowała ropa, wystrzeliwując z poziomu ok.78 do prawie 80, aby po ochłonięciu, po około dwóch godzinach, spaść poniżej punktu wyjścia i wrócić na koniec dnia na poziom trochę niższy od początkowego. Z punktu widzenia surowców, koniecznych do produkcji, czyli potwierdzenia ekspansji, spadek bezrobocia okazał się żadną informacją już po dwóch godzinach. Nie ma końca recesji, nie ma oczekiwania na wzrost popytu, ropa nie ma siły przebić 80 dol. za baryłkę, bo i ta cena jest trudna do utrzymania i wynika z superspekulacyjnego popytu na kontraktach.
Złoto zareagowało trochę z opóźnieniem, ok. dwóch minut i od razu mocno negatywnie, w trzech krótkich ruchach zjechało około pięć procent. Po tym przebiegu można odczytać, że złoto zignorowało raport o bezrobociu, a obsuwa na złocie wynikła ze skokowego wzrostu zabezpieczenia na jakiejś dużej transakcji w walucie niedolarowej (relatywny wzrost ceny w tej walucie) i konieczność awaryjnego zamykania pozycji. Prawdopodobnie chodziło o jakąś walutę azjatycką. Korekta na złocie należała się od dawna, więc w sumie stało się dobrze, niemniej przestrzegałbym przed zbyt wielkim optymizmem wrogów kruszcu. Wygląda na to, że złoto bardzo szybko wróci powyżej poprzeczki 1200.
Co reakcja na bezrobocie mówi nam o dolarze? Bardzo dużo. Otóż po pierwsze potwierdza, że wzrostowa korekta na dolarze zbliża się nieuchronnie. Wygląda wręcz na to, że plan Benka bezbolesnego uśpienia dolara, czyli zeszmacenia dolarowych długów w jednym, gładkim i rozciągniętym w czasie posunięciu, jest niemożliwe. W okolicach usdeur .670 - .625 jest dziś istne pole minowe, jak trawnik wielkiego osiedla zimą. Rynki surowców i giełdy wschodzące, napompowane tanim dolarem tylko czekają na pretekst do zwijania pozycji. Dolar w tej okolicy stał się nad wyraz kruchy i podatny na korektę w górę. Wystarczy iskra, żeby go porwać do góry.
Z drugiej strony, jeśli wszystko dalej pójdzie gładko, nic nie stoi na przeszkodzie, aby osiągnąć zakładany poprzednio poziom .625, niemniej - z uwagi na kruchość dolara właśnie obserwowaną - jest to coraz mniej prawdopodobne. Najbardziej spójny scenariusz to duża korekta na giełdach, skutkująca ochoczym wyrwaniem dolara, które zaowocuje zainicjowaniem wtórnego sprzężenia likwidacji carry-trade. Korekta dolarowa będzie więc mocna i złośliwa.
Być może piątkowa akcja była przygrywką, próbą generalną przed większym ruchem. Z tej próby wynika, że świąteczny dolar jest bardzo obiecującym obiektem spekulacji. Na pewno wiadomo, że ruch został wywołany na foreksie księżycowym raportem, sugerującym rzekome ożywienie rynku pracy. Surowce w te bajki nie wierzą, ale dolar jest naszykowany (jak to mówią na Śląsku richtig narychtowany) do zabawy i aż przestępuje z nóżki na nóżkę. Przyjaciele lolara są gotowi w blokach...
poniedziałek, 23 listopada 2009
Bananowanie, czyli gęstość prawdopodobieństwa
Warunki funkcjonowania gospodarki są już inne. Przed kryzysem wszystkim wydawało się, że uchroni ich, skala bananowania;-) w gospodarkach rozwiniętych, ale to tylko doprowadziło do niesamowitego znacznego wzrostu długu publicznego.A tutaj można poczytać tzw optymistyczną aproksymację długu;-)
Dług może być zmniejszony albo poprzez wzrost opodatkowania, albo poprzez podatek inflacyjny. - Myśl, myśl, myśl - pogania mnie Sołtys - ale co tutaj wymyśleć, kiedy król jest nagi. Można jedynie budować scenariusze na bazie zmiksowania aparatem matematycznym trzech zmiennych, zadłużenia państwowego, zadłużenia gospodarstw domowych i firm oraz ceny złota. To oszacowanie pozwala nie tyle przewidzieć co się stanie, ile wyspekulować, który z założonych scenariuszy ma większe prawdopodobieństwo się ziścić. Można by rzec, że prawdopodobieństwo grupy pesymistycznych scenariuszy zagęszcza się lub nieco blednie;-) Czy giełda oderwie się w dół od cen złota? Umowne granice nakreślone przeze mnie są zupełnie subiektywne i mogą być dowolnie przesuwane i modyfikowane, co samej idei nijak nie zmienia.
- kryzys łagodny DJ wyceniany na 3-5oz Au, przy poziomie DJ=10ty$, złoto kosztuje powyżej 5ty$
- kryzys jak w latach 30-tych DJ wyceniany na 0.7-1.5oz Au, przy poziomie DJ=10ty$, złoto kosztuje powyżej 6.5ty$
- ogromny kryzys systemowy DJ wyceniany na 0.1-0.5oz Au, przy poziomie DJ=10ty$, złoto kosztuje powyżej 20ty$
W USA, które nadal mają klucz do normalności, mamy kilka nawzajem sprzecznych tendencji:
- banksterskie pompowanie dolara
- rosnąca, średnio co miesiąc o ok miliona, liczba osób pozbawiana prawa do zasiłku
- spadek poparcia dla Obamy
PS. Wg prognozy Societe Generale i (podobno) oszacowania Goldman Sachs International równowagę pieniężną w USA zapewniła by cena złota na poziomie 6200-6600dolarów za uncję.
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
MFW to banda 2
Jakimś cudem Kahn wygospodarował nadwyżkę wielkości 400 ton, którą - dla szczytnego celu uzupełnienia kapitału obrotowego - postanowiono na pamiętnym (nomen-omen) szczycie G-20 upłynnić, żeby sobie podnieść płynność naturalnie. Zezowaty zna już nawet nabywcę: Zhu Xiaochuan (już się nie mylę, będą ze mnie ludzie ;) prezes CBC (bank centr.) Powiem więcej: pomimo rzekomych rewelacji WSJ zezowaty jest pewien, że Strauss Kahn już się w Londynie z Zhu dogadał, a ubiegłotygodniowa "bomba" z potwierdzeniem przez niego przekroczenia granicy 1000 ton jest tego potwierdzeniem. Chińczyk nie jest w stanie odkryć kart, jeśli istnieje choć cień podejrzenia ryzyka, że coś się nie powiedzie. Wniosek: sprawa złota jest zaklepana, czeka nas rakieta w górę.
sobota, 25 kwietnia 2009
Chińska gorączka
Na wieść, że Chiny gromadziły w ciągu ostatnich miesięcy złoto, o czym pogłoski krążyły od jakiegoś czasu, złoto poszybowało w czwartek o godz.16, razem ze srebrem, przy drastycznie spadającej miedzi i ropie. To znak byczego odbicia kruszcu, zagrożonego deflacyjnym duszeniem, wynikającym z wykresu falowego.Prezes banku centralnego Chin przyznał, że Chiny dywersyfikują swe rezerwy, a systematyczne zakupy złota w Państwie Środka nie są jakimś specjalnym wymysłem, ale dopasowaniem do struktury rezerw państw zachodnich. Stwierdził ponadto, iż w sytuacji dolara zagrożonego utratą swego statusu waluty rezerwowej, państwa dysponujące poważnymi rezerwami złota mają oczywistą przewagę negocjacyjną (w przetargu o nową walutę handlu międzynarodowego).
Zezowaty widzi w oświadczeniu Chin kolejny krok w długiej rozmowie na temat nowej waluty rezerwowej, którą Chińczycy prawdopodobnie upatrują w SDR. Zasiedli już do stołu rozmów przy okazji niedawnego szczytu G-20 i teraz spokojnie recytują swoje stanowisko. Nie będą kupować dalszych obligacji US, nie będą w stanie finansować deficytów USA, proponują odejście od dolara w cywilizowany sposób. W tym samym czasie zawierają ogromne - rzędu setek miliardów - umowy swapowe z krajami BRIC i Azją, z którą kooperują produkcyjnie oraz zapewniają sobie dostawy surowców z płatnościami określonymi w barterze. Przygotowują się w ten sposób na oba warianty załamania dolara: kontrolowany i turbulentny.
Oświadczenie prezesa banku centralnego, że Chiny osiągnęły poziom rezerw 1000 ton (z poprzednich 200), należy widzieć z perspektywy rozmowy z USA raczej, niż spekulacji kruszcami. Oczywiście Chiny są świadome efektów swych wypowiedzi i - choć prezes zapewnia, że będzie dalej rozbudowywał chińską rezerwę - można być pewnym, że awaryjne napełnianie skarbca właśnie dobiegło końca. Teraz złoto zacznie swój - przewidziany - marsz w górę, do 1600-2500, zniechęcając do dalszej budowy rezerw.
Oświadczenie chińskiego banku centralnego jest klarownym sygnałem, że Chiny czują się przygotowane do kryzysowego upadku dolara, który od pewnego czasu już wieszczą. Jeśli Stany nie poprą szybko planu nowej waluty światowej, np. w proponowanej formie SDR, Chiny nie będą przeciwdziałać upadkowi dolara, w czym dotychczasowi ministrowie skarbu, łącznie z Geithnerem, pokładali swe nadzieje. W języku wojny oznacza to, że jeśli Stany nie użyją swych wpływów w MFW (mają tam decydujące słowo) dla forsowania SDR, dolar zawali się prędzej niż później. Spokojne, ale pewne siebie stanowisko Chin, stanowiące kolejne w całym cyklu, w języku konfrontacji oznacza jesteśmy przygotowani na wszystko. Oczywiście można spekulować, że to odpowiedzialne i wyważone stanowisko jest gwarancją dalszych odpowiedzialnych i spolegliwych działań chińskiej administracji. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że powtarzają cały czas, że zrobią wszystko dla obrony swoich interesów. To oznacza, że być może pożegnają się ze swoim bilionem dolarów w obligacjach, skoro i tak mają być bezwartościowe. Są gotowi na wszystko i... nie dopowiadają dalej. Czas na pozytywne działania Obamy. Jeśli nic nie zrobi, być może Chiny coś zrobią, są w każdym razie gotowi.

Wykres (kliknij) wziąłem od Misza. Jasno widać na nim, jak aurum wybiło się ze spadającego klina, który eliotowcy widzieli prowadzący złoto do poziomu 680. Kilka razy zaznaczałem swą niechęć do tego pomysłu, opierając się na analizach geopolitycznych - jak wyżej. Ostatnio napomykałem o niechęci zdecydowanego nurkowania poniżej 900, choć wszystkie przesłanki techniczne i rynkowe do tego by skłaniały. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że technicy się mylą, bowiem poprzednie ataki - na poziom 900 oraz 1000 - przewidziałem patrząc na działania polityczne właśnie. To utwierdziło mnie, iż ostatnie przewidywanie ponownego sforsowania 900, a następnie 1000, bazowało na uchwyceniu istotnych mechanizmów pod ostatnimi ruchami złota.
Czwartkowe wybicie jest silnym sygnałem technicznym na poparcie moich prognoz, zatem należy je brać już poważnie. Widzę mianowicie dynamiczne pokonanie progu 900 i w bardzo krótkim czasie - rzędu dni i tygodni, a nie miesięcy - udany ponowny atak na 1000. Moim zdaniem złoto nie powróci poniżej 1000 w dającej się prognozować przyszłości, podobnie jak indeks INDU bezpowrotnie przełamał barierę 10000, czemu poświęciłem wpis na jednym z blogów.
To moment historyczny, tak to widzę. Pewność tej prognozy wynika nie z czynników technicznych, ale fundamentalnych i tektonicznych. Przesuwają się masy rynków i ich struktura, tworzy się nowy porządek. Nie ma w nim miejsca na drogie amerykańskie akcje i tanie złoto, niezależnie od chwilowej koniunktury. Stąd mocne przekonanie piszącego, bo to coś mocniejszego, od analizy fali trendu.






