Go To Project Gutenberg

czwartek, 21 lipca 2011

Naród wspaniały, tylko ludzie...

Trudno się nie zgodzić z klasykiem, patrząc dookoła na krzątaninę kolegi Toli, przy autostradach, stadionach i gazociągach. Obraz jest wart tysiąca słów, zatem proszę.



Jest oczywiście coś krzepiącego, poza soczystym, żołnierskim podsumowaniem, wartość monetarna.



Czyste srebro, made in Poland, z certyfikatem. Więc coś się w tym kryzysie jednak dzieje. Owszem. Ciekawi świata znają akcję Maxa Keisera pt. Buy Silver, Crush JP Morgan. Wiem, wiem, teorie spiskowe itd... OK, niech sprawdzi moją ostatnią prognozę dla srebra i popatrzy na wykres oraz dalszy jego rozwój, tylko tyle, zanim przystapi do jakiejkolwiek rozmowy. Wracając do Maksa, który w latach chwalebnej młodości młócił opcje na NYSE, więc o giełdach co nieco wie, oto polska premiera jego medalika pamiątkowego.



Oczywiście ma wartość monetarną, jak wybito na rewersie. 1 gryfon stoi. Wiem, że Benek nie uważa kruszcu za pieniądz. Senator Ron Paul ostatnio zadał mu to podchwytliwe pytanie w Kongresie

- Czy sprawdza Pan ceny złota?
- Tak, często.
- Nie martwi sie Pan nimi? Czy uważa Pan, że złoto jet pieniądzem?
- Nie. Złoto jest aktywem.

Do Rona Paula jeszcze wrócę. Teraz dość powiedzieć, że nasz pocieszny brodacz, nazywany przez szanowanych spekulantów kłamcą, nie zgadza się z maestro Grynszpanem, że złoto jest pieniądzem. Dajmy mu zresztą spokój, bo brodaty profesor nie zgadza się już sam ze sobą, ale żeby to wiedzieć, trzeba najpierw to u niego przeczytać, prawda :)

Za chwilę będzie zatem jeden keiser, potem może jeden denar itd. zupełnie jak w starożytności. Jak się medalik nazywa, tak naprawdę w długim okresie nie ma znaczenia, co ma znaczenie, to zawartość kruszcu. Zupełnie jak niedawno zawartość cukru (w cukrze). Jedna uncja. Na marginesie pan pułkownik Kadafi, który potyka się na pustyni z siłami postępu, uruchomił giełdę złota i bije nawet złote monety (bank centralny Libii trzyma rezerwy w złocie), zwane dinarami. Tak się nieszczęśliwie złożyło, że nie zdążył na rozmowy z Angeliką Wielką oraz jeszcze większym Mikołajem z Paryża, z którymi od pewnego czasu gaworzył o nowej walucie, opartej na ropie i złocie, bo mu wycieczki Arabów na Toyotach, przy wsparciu nalotów rakietowych, przeszkodziły. Taki nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Starzy Arabowie mówią wszakże, że co się odwlecze, to nie uciecze, a karawana jedzie dalej. Tymczasem my mamy całkiem chrześcijańskie monety z naszym Papieżem.



Dla każdego coś miłego, a to dopiero początek... Kto słyszał o gryfonie, porąbało gości? Nie całkiem, przypadkiem to godło woj. pomorskiego. Willkommen in Zoppot, przyjemnej kąpieli :-)

Aha, ten Ron Paul, jest w przygotowaniu... Jak się będzie nazywał, to jest zagadka, bo nominał pewnie tradycyjnie - jedna uncja i 1/10 uncji.

Ostatni kurs gryfona na allegro: 305 pln, czyli 110 lolarów za gryfona. Nieźle. Widzę hossę na prawdę (w tym z domieszką ironii:-)
© zezorro'10 dodajdo.com

środa, 6 lipca 2011

Tusku, na jakiej planecie mieszkasz?

© zezorro'10 dodajdo.com

środa, 29 czerwca 2011

Loukanikos czyli kanikuła

© zezorro'10 dodajdo.com

piątek, 24 czerwca 2011

Rozwolnienie lolara. Powrót Zorby.

Jak co roku na inaugurację sezonu letniego Grecy muszą wyjść na ulicę i przypomnieć, że zajmują zaszczytne pierwsze miejsce w nieustającym plebiscycie pt. Który kraj euro splajtuje pierwszy? (po prawej stronie).

Oczywiście replay festiwalu greckiego, we mgle gazów łzawiązych, wśród huku petard i łomotu policyjnych pał zomowców, nie odbywa się tylko ku ciesze zezowatego, ani z powodu nadmiaru gadżetów reklamowych z napisami MFW-złodzieje oraz Panandreou musi odejść (Copyleft Lepper), które zalegają w magazynach od zeszłego roku i koniecznie trzeba je zużyć. Dzieciaki na placu Konstytucji w Atenach wybijają szyby nie tylko dla samej zabawy. Mają przed sobą mało kuszącą perspektywę hiszpańskiego bezrobocia (40% wśród młodych) przez najbliższe kilkanaście lat, bo do tego można w skrócie sprowadzić tzw. plan oszczędnościowy (austerity). Jak by na to nie patrzeć, Zorba wraca na poważnie i w jego efekcie coraz bliżej do kolejnych klocków domina: Irlandii, Portugalii, Hiszpanii i Włoch. Nikt nie wie na pewno, czy to już teraz, ale szanse są duże. Jeśli Grecja definitywnie się wywróci (a musi), w kolejce są następni i ci także się wywalą, pociągnięci żelazną logiką wspólnego więzienia, czyli waluty euro.

Tak czy siak, Zorba przybył w porę by uratować długoteminowy wykres eurusd (ostatnio zajęliśmy się brakiem odbicia od bandy). Oto i ono. Wakacje to czas drożejącego lolara moi mili, aczkolwiek nie ma z czego się cieszyć właściwie, bo to oznacza więdnące giełdy, jak trawniki w Atenach. Na razie nie ma co tracić ducha, Benek już grzeje silniki i jak tylko go wypuszczą, to już we wrześniu napompuje lolara jak złoto (to drugie dosłownie). Żeby nie było niedomówień, eurodolar to wyścig w konkurencji sprawnych inaczej, czyli sprint w wydaniu ślimaka i żółwia. Widać to najlepiej na poniższym obrazku. Polecam dłuższej kontemplacji.

© zezorro'10 dodajdo.com

czwartek, 23 czerwca 2011

Wiejska według Monsanto










Smacznego ;)
© zezorro'10 dodajdo.com

muut