I coś aktualnego z serii Dzień Niepodległości.
środa, 10 listopada 2010
sobota, 6 listopada 2010
piątek, 5 listopada 2010
Paradygmat odc.1: Mowa jest srebrem
W wyniku wielomiesięcznego dochodzenia CFTC w sprawie uporczywie ponawianych doniesień o manipulacji na rynku srebra, dokonywanych przez dwóch największych spekulantów na kontraktach, wyszły na jaw zeznania wielu świadków, potwierdzające pogłoski o manipulacji. W efekcie zeznań przed komisją w październiku wpłynęły pierwsze pozwy inwestorów przeciwko JPM oraz HSBC o odszkodowania.
Oczywiście rynki są efektywne i nie ma żadnych ustawek i karteli. Na wykresie poniżej jest parasol z wyrwaną szprychą. Moment wyrwania szprychy z pozwami inwestorów przeciwko JPM oraz HSBC jest całkowicie przypadkowy, a cytowane artykuły są pisane przez uprzedzonych, tendencyjnych, zacietrzewionych pismaków, od lat tropiących wyimaginowane spiski na rynku kruszców. Nie ma żadnego kartelu, gold pool nie istnieje, a parasol na rysunku nie nadaje się do naprawy. Wszystko jakieś teorie spiskowe. Najlepszy dowód, że te oszołomy o tym mówią od lat, jak np. Andy McGuire i cała GATA. Trzeba być prawdziwym wariatem, żeby tyle czasu wytrzymać, prawda?

===================
Słowniczek
http://pl.wikipedia.org/wiki/Para-męt_pikczers_czyli_kulisy_srebrnego_ekranu
czwartek, 4 listopada 2010
Zdjęcie za (ponad) tysiąc baksów
W sumie nic wielkiego, dobre zdjęcie z prawem publikacji może być tyle warte. Jednak komuś coś ostro się chyba popiórkowało. Jak donosi Prawna
To i tak nic w porównaniu z wyliczeniem strat, jakie dostał internauta o nicku spiderfox od innej kancelarii. Za 10 zdjęć, które 3 lata temu pobrał z internetu bez zgody właściciela praw autorskich, dostał żądanie zapłaty 35 tys. zł.
– To procedura zgodna z prawem. Jeżeli poszkodowany potrafi znaleźć winnego i chce dochodzić swoich praw, przedsądowe wezwanie do ugody jest normą. Jedyne, co mogłoby być złamaniem etyki, to straszenie, że jeżeli do ugody nie dojdzie, sprawa zostanie zgłoszona do ścigania karnego – uważa dr Wojciech Machała, ekspert ds. prawa autorskiego.
Zauważ, że nie ma mowy o publikacji, tylko o nielegalnym pobraniu. Ponad tysiąc baksów za obejrzenie - jak by nie podniecającej foty - to na zezowate oczy odrobinę drogo, nie mówiąc już o odlotowej nielegalności oglądania. Oczywiście nie chodziło o zwyczajne pobranie jakiejś foty, umieszczonej na jakimś fej-zbuku przez jakiegoś napaleńca, ale pewnikiem o ściągnięcie jakiegoś cracka z serwisu agencyjnego albo tym podobne kwiaty, niemniej najwyraźniej nieźle się pisarzom poturbowało. Teraz musisz uważać, ściągniesz jakiś nielegalny plik - i już po tobie. Gorzej, że przeglądarka robi to automatycznie ;-) Z tego wniosek, że samo czytanie zezowatego może być już nielegalne. Wesoło.
poniedziałek, 1 listopada 2010
Rozwolnienie dolara: wejście ćwoka czyli Kluczbork
Długo przyszło czekać na ten moment. Od wiosny dolar szmaci się w zezowatych oczach, wbrew oczekiwaniom wielu miłośników zielonego. Ostatnio przystanął nad nieprzekraczalną barierą usdeur .7150, odbijając się od niej w niemocy. Z drugiej strony nieśmiała korekta, napędzana pogłoskami rozpadu eurozony a to z powodu Irlandii, a to strajkowym przypomnieniem Grecji, bo wakacje się nieodwołalnie skończyły, nie wygląda na poważną, wręcz odwrotnie - to jaskrawa konsolidacja w pięknym trójkącie, więc dalsze szmacenie jest podręcznikowo pewne. Dolar nie ma siły nawet na porządną korektę.
Z frontu nadchodzą wieści iście groteskowe. Wielki mały brodacz od miesięcy starannie masuje oczekiwania kolejnej fazy quantitative easing, która po polsku nazywa się drukowanie forsy, na pokrycie bieżących wydatków skarbu, ładnie nazywając to 'skupowanie aktywów na otwartym rynku'. Doszło wręcz do tego, że Benek wysłał do głównych banków hurtowych primary dealers ankietę pt. jakie są oczekiwania na rynku cd. QE2. Odpowiedzi pokrywają spektrum od 100 mld do 1 bln lolarów na półrocze. Przypomina to klasyczny quiz pt. Podaj nazwę miasta nad Wisłą od imienia króla. Oczywiście niezależnymi kanalami pojawiają się niezawodne zapewnienia, że Benek wydrukuje ile będzie trzeba (panie Kazimierzu, gdzie są klucze do kajuty?) Oczywiście zapytane banki gremialnie oczekują maksymalnego pompowania, czyli 2 biliony na najbliższy rok. Taki jest konsensus. Co z tego, że farsa, kiedy zgodnie z teorią gier Benek zadał pytanie i na nie odpowiedział. - Czy to prawda, że oczekujecie dwóch bilionów? - Prawda. - No skoro tak, to muszę drukować dwa, nie ma wyjścia. To tak, jakby w polskich warunkach Belka pytał Wzrostowskiego, ile mu brakuje w kasie. Dwieście miliardów? OK. Wydrukuję Ci Vincent dwójkę.
Niestety jest w tym całkiem jasnym obrazie jeden mankament. Ten mianowicie, że zachowanie Benka wskazuje, że jest w narożniku. Nie ma już praktycznie żadnego manewru i z tym jest prawdziwy kłopot. Jeśli "rynek" będzie mimo wszystko niezadowolony z obiecanej dawki narkotyku, cała szarada się rypnie. Giełda jest na wykupieniu, a poziom optymizmu dosięgnął rekordowych 70%. Z tego poziomu trzeba oczekiwać korekty, a nie kolejnych rekordów, zresztą najwyraźniej giełda nie miała siły na pokonywanie rekordów i kolejny raz zatrzymała się na mocnych oporach MA200. To wskazywałoby - zgodnie z poetyką cytowanej klasyki - opcję pt. Kluczbork. Wyczekiwany komunikat FED może spowodować korektę na giełdzie, co pociągnie naturalnie odbicie dolara. Będzie ono oczywiście chwilowe, bo dziś jedno jest pewne: nastąpiło wejscie ćwoka, który tym się różni od smoka, że w jego konkurencji zwycięża najsłabszy. Po skutecznym przebiciu oporu Benek udowodni, że jest mocarzem najsłabszej waluty, bo taka dziś jest gra: kto najszybciej się zeszmaci, ten najwięcej wychechmaci :) Zezowaty nie ma złudzeń, że co jak co, ale w druku Benek nie ma konkurencji.
A ty drogi Watsonie, miej na uwadze stare porzekadło: don't bet against FED. Lolar rządzi.





